8 maja 2018

Przysłowiowy TAG książkowy

Ostatnim czasy znalazłam bardzo fajny tak na blogu Czytam, piszę, recenzuję, polecam. Stwierdziłam, że też go zrobię ponieważ dlaczego nie? A więc zaczynamy!


1. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, czyli książka jednotomowa, której kontynuację chętnie bym przeczytała.
Potraktuję to pytanie troszkę inaczej, a mianowicie seria, której jeden tom został przetłumaczony, a chciałabyś przeczytać więcej. Są takie dwie książki. Bogini Nocy, P.C. Cast oraz Szalone życie wampira. Obie książki wprost uwielbiam i naprawdę, ale to naprawdę chciałabym przeczytać więcej.

2. Co za dużo, to niezdrowo, czyli kontynuacja, która była gorsza od pierwszej części.
Ojej, prawdopodobnie czytałam taką serię, jednak musiało to być dawno temu, ponieważ kompletnie nie pamiętam.

3. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, czyli książka, którą mogę czytać wielokrotnie.
Jest ich wiele. Całą seria "Miłość na kołku", "Mroczny łowca", jednak moim numerem jeden w tej kategorii to seria "Czarne Kamienie" Anne Bishop. Po prostu uwielbiam i czytałam je wielokrotnie.

4. Stary, ale jary, czyli ulubiona książka z dzieciństwa.
Powiem szczerze, że nie pamiętam jakie książki czytałam w dzieciństwie. Znaczy jedyną jaką pamiętam jest "Pinokio" i "Toy Story", ale nie były one moimi ulubionymi.

5. Nie taki diabeł straszny, jakim go malują, czyli książka, która mnie miło zaskoczyła
"Złodziej Dusz" Anety Jadowskiej. Byłam sceptycznie nastawiona do polskich autorów, więc nie spodziewałam się niczego ciekawego, jednak mile się zaskoczyłam. Pisałam o tej książce recenzję, którą możecie zobaczyć tutaj.

6. Nie chwal dnia przed zachodem słońca, czyli książka, która rozczarowała mnie swoim zakończeniem.
"Wilczy trop" Patricii Briggs. Coś mi brakowało, coś było nie tak. Był piękny plan, by było inaczej. A przynajmniej taki plan miałam w głowie. Znaczy zakończenie było dobre, naprawdę dobre, ale po powtórnym przeczytaniu stwierdzam, że lepsze byłoby inne zakończenie. Argh!

7. Wyśpisz się po śmierci, czyli książka, w którą tak się wciągnęłam, że mogłabym zarwać przy niej nockę
Zdecydowanie wszystkie części cyklu "Czarne Kamienie" od Anne Bishop. W sumie to przez nie zarwałam kilka nocy!

8. Mowa jest srebrem, a milczenie złotem, czyli książka z najlepszymi dialogami
Seria "Miłość na kołku", a przynajmniej pierwsze tomy. Dialogi są lekkie, zabawne, wzruszające i je kocham.

9. Raz na wozie, raz pod wozem, czyli książka, która miała dużo zwrotów akcji.
Może to będzie klasyk, ale dla mnie taką książką jest "Kod Leonarda da Vinci" Dana Browna.

10. Pierwsze koty za płoty, czyli książka, przez której początek nie mogłam przebrnąć.
"Osiemdziesiąt dni żółtych" Viny Jackson. Recenzja już niedługo na blogu, a teraz już mogę powiedzieć, że jak przebrnęłam przez początek, to potem było lepiej.

11. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, czyli książka, którą zna prawie każdy.
"Harry Potter". Klasyk. I moja miłość.

12. Co ma wisieć, nie utonie, czyli książka, której zakończenie przewidziałam, będąc w trakcie czytania.
Wszelkie romanse paranormalne. Przecież to oczywiste, że oni będą razem. Mimo wszystko uwielbiam je czytać.

13. Od przybytku głowa nie boli, czyli ulubiona powieść licząca ponad 400 stron.
"Harry Potter i Zakon Feniksa" oraz "Córka krwawych". Nie dziwi mnie to.

14. Wszystko co dobre szybko się kończy, czyli ulubiona książka licząca mniej niż 200 stron.
"Mój anioł zemsty". Szybka, romantyczna, erotyczna, a lubię do niej wracać. Właśnie dlatego, że jest taka krótka!

15. Być kulą u nogi, czyli książka w której występuje trójkąt miłosny.
"Zmierzch". Tak, przyznaję się, lubię tę serię. Jest niewymagająca, lekka, odmóżdżająca i można przy niej odpocząć. A czasami człowiek potrzebuje takich książek!

16. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, czyli autor, którego przeczytałam więcej niż jedną książkę i mi się podobała.
Aneta Jadowska i Katarzyna Berenika Miszczuk. Akcent polski i bardzo dobrze. Kobiety piszą genialnie <3

17. Darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda, czyli bohater, który czuje się niekomfortowo w sytuacji, jakiej się znalazł.
Wydaje mi się, że Percy Jackson od Ricka Riordana. Jakby nie patrzeć, był bardzo młody, kiedy dołączył do obozu, i praktycznie od razu musiał udowodnić, że to nie on skradł piorun Zeusa.

18. Co cię nie zabije, to cię wzmocni, czyli bohater, który pod wpływem różnych czynników dorośleje.
Sabina z cyklu "Sabina Kane" Jaye Wells. Zmienia się, jednocześnie pozostając sobą. A to wszystko dlatego, że cały jej świat wariuje i się zmienia. Wychodzi jej to na dobre.

Tak, wiem, często krążyłam wokół jednych tytułów w odpowiedziach, ale to nie moja wina, ponieważ one od razu same pchały się pod palce i idealnie pasowały do odpowiedzi.
To był długi tak, pełen przemyśleń, ale jestem zadowolona ze swoich odpowiedzi.
Oj tak.

6 maja 2018

"Szeptucha" Katarzyna Berenika Miszczuk / 12 zdań

Tytuł: Szeptucha
Seria (tom): Kwiat paproci (1)
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 352
Gatunek: fantastyka
Rok wydania: 2016


Od dawna słyszę o tej książce, że jest dobra, że nowe spojrzenie na mitologię, że warto, więc postanowiłam sama sprawdzić. Fabuła skupia się na Gosi, która musi udać się na praktyki po medycynie do szeptuchy, by w przyszłości móc wybrać czy chce zostać lekarzem czy jednak szeptuchą.

Co do fabuły to jestem naprawdę zaskoczona i to pozytywnie, było trochę akcji, jak i spokojnych chwil. Wszystko fajnie, pięknie, cudnie, powoli kieruje się ku finałowi, zaskakując co czym jest. Największym minusem był moment, kiedy książka się skończyła. Zazwyczaj poszczególne tomy książek są niczym części serii filmów, tutaj jednak porównałabym do odcinka serialu. Zamiast zamknąć akcję w jedynym tomie, jednocześnie otwierając drogę ku ciągu dalszemu, tutaj mamy wielki znak "ciąg dalszy za tydzień", a akcja zatrzymała się w połowie, gdzie normalnie zatrzymać się nie powinna, czyli normalnie jak w serialu.

Gosię pokochałam od razu, ponieważ była odporna na wszelkie wierzenia i zabobony w świecie, gdzie mitologia jest żywa, a wszelkie stwory są dosłownie wszędzie, a do tego miała swój charakter. Do tego Mieszko komplikuje wiele rzeczy, rozprasza dziewczynę i staje się na tyle tajemniczy, że i my, i Gosia coś podejrzewamy. Ale cóż poradzić, spodobał mi się od samego początku, chociaż nie zasłużył na miano mojego książkowego męża (nie ma w sobie tego czegoś, co mnie pociąga), to jednak był na swój sposób specyficzny i do końca książki nie wiedziałam, czy go lubić, czy też nie (nie muszę bohatera lubić, żeby mi się spodobał).

Książkę czyta się szybko, bardzo szybko, nie męczy, nie wymaga przerw, po prostu się przez nią płynie. Całość jest miła i przyjemna, a do tego lekka, co jest zdecydowanie na plus, tak samo jak humor w niej zawarty, więc zdecydowanie polecam!

4 maja 2018

Kimi ni Todoke

Tytuł: Kimi ni Todoke
Tytuł oryginalny: Kimi ni Todoke
Gatunek: Romans, komedia, szkoła, shoujo
Kraj produkcji: Japonia
Rok produkcji: 2009
Ilość odcinków: Pierwsza seria: 25, druga seria: 12
Źródło: manga
Studio: Production I.G


Kreska

To było moje pierwsze anime z tak wyraźnym pokazaniem, że jest to typ shoujo manga. To znaczy, że jest dużo różnych "zmiękczeń" i dodatkowych kształtów takich jak bąbelki czy pięciokąty. Wszystko po to, by było bardziej "kawaii" (tłum. uroczy/urocze). Uważam, że rzeczywiście tak jest. Oprócz tych słodkich momentów, jest też sporo scen, kiedy główna bohaterka czegoś nie rozumie, zostaje przedstawiona w inny sposób, jak dla mnie to tylko potwierdza główny nurt tego typu mangi. O ile główna bohaterka jest pięknie narysowana, tak główny bohater przypomina Luffy'ego z OnePiece (manga i anime One Piece - może kiedyś napiszę o tym). Drugoplanowi bohaterzy również nie są bardzo piękni, ale dzięki temu nie przywiązujemy się do nich. Kolory bardzo odpowiadały aurze całej tej produkcji.
Kresce daje 8/10.

Znalezione obrazy dla zapytania Kimi ni Todoke

Fabuła

Fabuła opowiada o dziewczynie, która jest outsiderką. Zakochuje się w niej najbardziej popularny chłopak w szkole. Przez to, że fabuła jest dość rozciągnięta w czasie, znaczy żadne z nich nie podejmuje znaczących kroków w stosunku do drugiego, bardzo długo czekamy na moment, aż oboje powiedzą sobie: "Kocham Cię".
Oceniam fabułę na 8/10

Znalezione obrazy dla zapytania Kimi ni Todoke

Moja ocena

To anime, jak zwykle ten rodzaj, oglądam jednym tchem, to znaczy, że jak zacznę, to od razu muszę skończyć. Uwielbiam romanse, zwłaszcza animowane, gdyż fabuła skupia się tylko na połączeniu dwójki bohaterów. Od początku kibicowałam tej parze (nie zawsze to robię), czekałam, aż zaczną ze sobą rozmawiać, jak się przytulą, jak się pocałują, jak powiedzą sobie "suki desu" co oznacza "Kocham Cię". Autorzy powoli, ale to bardzo powoli, dodawali nam nowych wrażeń. Gama emocji, które pokazywało to anime, udzielała się również mi. Kiedy z zawstydzenia nie mogli ze sobą rozmawiać. Kiedy ona odkrywała nowe uczucia i starała się je nazwać. Bardzo nie chciałam, żeby to anime się skończyło.
Ogólna ocena anime 8/10.

3 maja 2018

Alexa & Katie sezon 1


Nazwa: Alexa i Katie
Tytuł oryginalny: Alexa & Katie
Rok produkcji: 2018
Gatunek: komedia, sitcom
Odcinki: 13x30 min
Twórca programu: Heather Wordham
Producenci wykonawczy: Heather Wordham, Matthew Carlson

Dość często czuję się masochistką, ponieważ biorę się za oglądanie seriali młodzieżowych, których bohaterowie to w 90% głupiutkie dziewczynki. Tak właśnie myślałam, gdy włączałam pierwszy odcinek Alexy i Katie na Netflixie. Chciałam się zrelaksować, odmóżdżyć, a że "plakat" był naprawdę ładny i jasny, to kliknęłam.

Katie i Alexa to przyjaciółki-sąsiadki, które znają się od dzieciństwa, dzięki czemu są jak siostry. Obydwie mają braci, Alexa starszego Lucasa, a Katie młodszego Jacka. Dziewczyny przez ostatnie kilka lat marzyły o pierwszym dniu w nowym liceum. Nie zdawały sobie sprawy, że ten dzień może nie być taki idealny, ponieważ... Alexa zmaga się z białaczką. Ze szpitala wychodzi zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego, jednak jej dobry humor znika, kiedy zauważa, że zaczynają jej wypadać włosy. Pod wpływem impulsu ona i Katie golą sobie głowy na łyso. Trzeba jeszcze dodać fakt, że Alexa nie chce być w szkole "tą chorą dziewczyną", a jedynie normalną nastolatką, co nie do końca im się udaje.


Jak na sitom przystało, ich rodziny to jeden wielki chaos. Rodzice Alexy to nadopiekuńcza matka Lori oraz wiecznie zabiegany ojciec, który kocha swoją pracę, Dave. Katie też nie ma lekko, ponieważ mieszka jedynie z mamą, która szuka oszczędności gdzie tylko się da. Do tego wspomniani bracia. Lucas jest swego rodzaju Narcyzem, który kocha swój wygląd, a Jack... Cóż... Dość często to on powoduje problemy w domu.
Na pierwszy rzut oka to typowa młodzieżówka, gdzie losy bohaterek ograniczają się do życia szkolnego i domowego. Poniekąd to racje, ale jest jeden kluczowy szczegół. Choroba Alexy. Jak dla mnie, to właśnie ona napędza ten serial. Wiele sytuacji stworzonych jest przez nią, to właśnie oka komplikuje na pozór spokojne życie rodziny i to właśnie ona sprawia, że życie układa się na nowo. Co najfajniejsze, białaczka nie jest tutaj pokazana powierzchownie, to znaczy "ojej, ona jest chora, zapomnijmy o tym na prawie cały serial, wykorzystując chorobę tylko w niektórych momentach", lecz jest pokazana prawda. Przez cały czas każdy powtarzał Alexie, że nie może się przemęczać, że musi na siebie uważać i to nie było czcze mówienie, ale wręcz przymuszanie jej do odpoczynku. Kolejnym plusem była przewrażliwiona matka. Dlaczego? Ponieważ która kobieta nie jest przewrażliwiona, kiedy jej dziecko może umrzeć? Chyba żadna. I właśnie mając taką postawę genialnie wykorzystali tą matczyną miłość. Był epizod, gdzie Alexa sprawdzała na jak wiele może może sobie pozwolić, a reakcja i wytłumaczenie Lori były tak rzeczywiste, że aż chwyciły mnie za serce. Naprawdę.


Jeśli chodzi o główne bohaterki, to jestem nimi oczarowana. Znaczy się, owszem, są głupiutkie, nieodpowiedzialne i robią rzeczy, które normalni ludzie by nie zrobili, ale z drugiej strony mają swoją osobowość, mają charakter, nie są płaskie. Alexa jest typem sportowca, który koc ha koszykówkę i chciałby się załapać do drużyny szkolnej, a Katie to raczej mózg tej paczki. Te przeciwieństwa sprawiają, że na problemy patrzy się z dwóch różnych perspektyw, nie mamy przedstawionego tylko jednego toku myślenia. Tak samo więź między dziewczynami jest pokazana prawdziwie. Nie zawsze się ze sobą zgadzają, czasami robią coś wbrew drugiej, mając na celu jej dobro, ale koniec końców i tak się rozumieją, wiedzą, dlaczego postąpiły tak, a nie inaczej. I to jest piękne.


Sam serial jest dla mnie jak najbardziej na plus i warto go obejrzeć. Czasami był aż za bardzo przerysowany, ale dało się to znieść. Wynagradzało mi to przedstawienie choroby, o czym wspomniałam wyżej. Szczerze? Jak najwięcej młodych osób powinno obejrzeć ten serial by mieli minimalne pojęcie o białaczce, ponieważ wiele ludzi nic o niej nie wie, nie wie jak się zachować wobec takiej osoby, nie wie na co chora może sobie pozwolić i na co uważać. A skoro jest to w luźny sposób przedstawione, to może młodzi by się czegoś nauczyli? Chciałabym. Mówiąc szczerze, mam te ćwierć wieku i do teraz czułam się nieswojo w myślą o jakiejkolwiek odmianie raka. Nie lubię naukowego bełkotu (zignorujmy, że przez 5 lat uczyłam się tylko naukowego bełkotu, to była matma, a nie biologia czy medycyna!), dlatego ten serial był dla mnie szokującym odkryciem, który pokochałam. Tak sobie myślę, że współczesne seriale dla nastolatek są dość płytkie, ich przesłania skupiają się głównie na "Uwierz w siebie/marzenia! Dojdziesz daleko!", "Prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko" czy też "Nie poddawaj się!" co można podpiąć pod każdy serial, nawet najdurniejszy, a tutaj trafiłam na coś głębokiego, a zarazem przyjemnie podanego. Jak już usiadłam do oglądania, to cały sezon podszedł w jeden dzień. Dzięki Ci tato za Netflixa! Nie wynudziłam się ani chwili, wręcz przeciwnie! Spędziłam naprawę bardzo, ale to bardzo miły czas. I co najważniejsze, nie robiłam nic innego, tylko oglądałam. To ważne, ponieważ seriale zazwyczaj oglądam przy pracach domowych jak sprzątanie, prasowanie czy obieranie ziemniaków. Tak więc serial zdecydowanie warto obejrzeć.

Kami-sama hajimemashita / Jak zostałam Bóstem

Tytuł: Jak zostałam Bóstwem / Kamisama kiss
Tytuł oryginalny: Kamisama hajimemashita
Gatunek: Romans, bóstwa japońskie, nadprzyrodzone, komedia, fantastyka, anime
Kraj produkcji: Japonia
Rok produkcji: 2012
Ilość odcinków: I seria 13 odcinków, II seria 12 odcinków, Kako-hen: 4 odcinki
Źródło: manga
Studio: TMS Entertainment





Kreska

Znów zacznę od oceny typu. Shoujo manga jest to manga dla dziewczyn, więc powinno być dużo scen "kawaii" czyli słodkich, uroczych. Bohaterowie powinni być pięknie narysowani. W tym anime jest to widoczne, ale nie każda scena jest zrobiona na uroczą, czym się cieszyłam, bo nie było przesady w kresce. Główni bohaterowie są narysowani pięknie. (Nawet do dziś jak jest mi smutno oglądam rysunki Tomoe! ;p).
Kresce daje 10/10.

Znalezione obrazy dla zapytania kamisama hajimemashita  

Fabuła

Fabuła skupia się na dziewczynie, która zostaje bez domu. Wtem spotyka człowieka, który oferuje jej zamieszkanie w swojej... świątyni, ale nie za darmo, w zamian musi się opiekować ta świątynią, ale nie jako zwykła kapłanka. Spotyka tam sługę poprzedniego bóstwa lisa Tomoe i zaczynają się...   kłócić, ale wiadomo, kto się lubi ten się czubi. Historia jest zabawna i bardzo romantyczna, czyli to co lubię najbardziej. Akcja jest wartka, nie czułam przeciągania fabuły "na siłę" (kiedy manga odnosi sukces komercyjny często kontynuuje się ją, co jest już nudne, a przede wszystkim powstaje więcej sprzeczności) i po obejrzeniu wszystkiego czułam "depresję pofabularną" (to uczucie gdy skończysz coś czytać/oglądać, a dalej siedzi to w twojej głowie i cały czas o tym myślisz i dopowiadasz sobie, co mogło być dalej). Całe dostępne anime obejrzałam jednym tchem. Nie mogę się doczekać kolejnych odcinków, gdyż nie została zekranizowana cała manga.
Fabule daje 10/10.

Podobny obraz 

Moja ocena

Mimo, że od pierwszego odcinka wiedziałam jak skończy się to anime i wcale mnie nie zaintrygowało, to pokazane emocje, i te emocje, które czułam podczas oglądania, są nie do opisania! Czułam złość, kiedy musiałam iść do pracy, czułam wielką radość, gdy był mróz na dworze, a ja siedziałam sobie pod kołderką z kubkiem ciepłej herbaty w dłoniach i oglądałam mojego kitsune Tomoe i Nanami. Będę z pewnością powracała do tego anime.
Nie pożałuje jak dam 10/10.

19 kwietnia 2018

"Amy numer siedem" Marilyn Kaye / 12 zdań

Tytuł: Amy numer siedem
Seria (tom): Replika (1)
Autor: Marilyn Kaye
Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
Wydawnictwo: Da Capo
Liczba stron: 156
Gatunek: fantastyka, literatura młodzieżowa
Rok wydania: 2000

Pierwszy raz sięgnęłam po tę książkę w gimnazjum, przeszukując kolejne półki biblioteki, więc powracając do niej nie oczekiwałam niczego cudownego, a wręcz przeciwnie, wiedziałam, że to będzie lekkie i typowo młodzieżowe.

Amy z dnia na dzień staje się coraz lepsza, wręcz idealna. Bez nauki zna odpowiedzi na pytania - pamięta je z lekcji, bez ćwiczeń wykonuje skomplikowane akrobacje, jest szybsza, zwinniejsza, ma lepszy wzrok - wręcz lepszy od doskonałego. Dodatkowo w tym samym czasie do szkoły dołącza wice dyrektor, a dookoła dziewczynki krząta się fotogram, robiąc jej pełno zdjęć. Dodając do tego dziwne zachowania mamy i liściki wiadomo, że coś jest na rzeczy.

Kiedyś byłam zachwycona tą książką, wciągnęła mnie całkowicie, aż nie mogłam się oderwać, a dodatkowo czytałam tom za tomem, teraz jednak ze zrobieniem przerwy nie było problemu. Pomysł na fabułę naprawdę dobry i dobrze pokierowany. Chyba nigdy nie czytałam książek, w których bohater powstał tak jak Amy, tak więc byłam zachwycona tym, jak to wszystko zostało wykreowane, jak historia trzyma się kupy, a dodatkowo jak wiele otwiera przed nami. Podobały mi się dobrze stworzeni bohaterowie, jednak w Amy coś mi przeszkadzało, była odrobinę zbyt dorosła i nie wiem czy to przez jej pochodzenie, czy dlatego, że powinna taka być. Brakowało mi tej odrobiny dziecinności, która tkwi w dwunastolatkach, zwłaszcza, że książka ma już osiemnaście lat, więc na tamte czasy dzieci powinny być mniej dorosłe, a przynajmniej ja tak pamiętam tamte czasy.

Książka jest głównie przeznaczona dla osób w wieku dawnego gimnazjum (jakkolwiek to brzmi), dla starszych może być trochę dziecinna, nudnawa, jednak młodsi się wciągną. Zdecydowanie polecam, zwłaszcza w wolnym czasie, nawet pomiędzy bardziej poważnymi książkami.

17 kwietnia 2018

"Córka krwawych" Anne Bishop

Tytuł: Córka krwawych
Seria (tom): Czarne Kamienie (1)
Autor: Anne Bishop
Tłumaczenie: Barbara Jarząb
Wydawnictwo: Initium
Liczba stron: 448
Gatunek: fantastyka
Rok wydania: 2008
Hej Nat!

Jakieś trzy lata temu zebrałam się w sobie i zaczęłam czytać cykle książek, a nie pojedyncze tomy. No i trafiłam na "Czarne Kamienie" Anne Bishop. Byłam sceptycznie nastawiona, te okładki, no i dziewięć tomów jakoś się do mnie nie uśmiechało. Nawet nie podejrzewałam, że stanie się to moją ukochaną serią.

"Córka Krwawych" to historia o kilku postaciach, które łączy jedno. Czarownica. Daemon wyczekuje, by jej służyć. Lucivar chce jej towarzyszyć. Saetian pragnie jej służyć. Dorothea musi ją wykorzystać. A Jaenelle? Ona jest właśnie Czarownicą. Ale jest również dzieckiem. I to powoduje, że nic nie jest takie łatwe. Potężna moc musi zostać okiełznana, zanim będzie za późno, ale jednocześnie trzeba być delikatnym, by nie złamać umysłu Jaenelle i nie stracić jej.

Najbardziej podoba mi się to, ze jest to high fantasy, a świat jest stworzony znakomicie. Nowe rasy, prawa, wszystko! Ale zacznijmy od fabuły. Wszystko zaczyna się w momencie, gdy jedna z Czarnych Wdów wypowiada przepowiednie na balu. Skupia się przede wszystkim, by dwie szczególne osoby usłyszały wszystko, Daemon Sadi oraz Lucivar Yaslana. Wdowa wie, że ta dwójka odegra kluczową rolę w tym, co ma nadejść. I sama scena balu jest genialnym wstępem do książki. Wiadomo, lubimy wiedzieć jak się cała akcja zaczyna, a tutaj jest to delikatne, acz stanowcze wprowadzenie do ciągu dalszego. Najgorsze w opisie fabuły jest to, że tutaj dzieje się naprawdę wiele, wszystko jest zawiłe i można się bardzo łatwo zgubić. Mamy wielu bohaterów, każdy z nich odgrywa ważną rolę, a do tego poznajemy świat z perspektywy każdej z tych osób. Do tego cała książka podzielona jest na części, później na rozdziały i podrozdziały, więc skakanie pomiędzy postaciami jest bardzo często. Na początku mi to przeszkadzało, jednak po przyzwyczajeniu się doceniłam ten zabieg. Dzięki niemu wiedziałam co się wszędzie dzieje i niektóre poczynania bohaterów nie były dla mnie nielogiczne. Wielkim plusem jest logika, która panuje na świecie. Nie chcę za dużo zdradzać, ponieważ chcę, byś sama wszystko poznała. Ale za to mogę więcej opowiedzieć o bohaterach.

Daemon Sadi to sadystyczny, wyrachowany, nieznający skrupułów mężczyzna, który od dziecka jest wykorzystywany przez Dorotheę SaDiablo. Nie pamięta miłości ani troski o niego, jedynie bycie męską dziwką odkąd tylko mógł. Dla mnie stworzenie aroganckiego skurwysyna jest rzeczą trudną, ponieważ nie może on być ot taki. Musi mieć przeszłość, która go ukształtuje i która ma sens logiczny oraz wpasowuje się w tło opowiadania. I dokładnie to otrzymałam. Daemon ma przeszłość jaką ma przez Dorotheę, jej charakter, zachłanność i "zło", które w niej jest. To wszystko sprawia, że cała akcja napędzana jest losami bohaterów, a nie toczy się osobno. Ale zboczyłam trochę z tematu. Daemon. Mój ukochany Daemon. Pokochałam go od razu. Jest tak bardzo złożoną i przemyślaną postacią, że sprzeczne cechy charakteru łączą się i nie przeciwstawiają sobie. Posiadać takiego faceta to skarb. Do tego jest dość specyficzny (tylko jeden mężczyzna na świecie posiada tę specyficzną cechę, ponieważ jedynie kobiety mogą ją mieć - Daemon jest wyjątkiem), co jeszcze bardziej podkreśla jego charakter.

Lucivar Yaslana to Eyereński Książę Wojowników. Jest arogancki, pyskaty, impulsywny, a przede wszystkim wierny. Jak Daemon woli obmyślić plan i się go trzymać, tak Lucivar leci do walki i wyrżnie wszystkich w pień, chociaż plusem jest to, że wie, kiedy się powstrzymać, kiedy nie ma szans. Jest uparty, ale chroni bliskich. Widząc małą dziewczynkę kazał jej nigdy do niego nie przychodzić, chociaż właśnie tego pragnął (dziwnie to brzmi, ale taka prawda). Obiecał, że ją znajdzie, chciał jej zapewnić bezpieczeństwo. Tak samo w początkowej scenie widać, że Luc chciał pomóc współwięźniowi, chociaż ten nie był dla niego rodziną. Jest sprawiedliwy. Chociaż wydaje się typem mięśniaka, no, dość często nim jest, to jednak jego serce, charakter i wychowanie sprawia, że to jedna z najwspanialszych postaci w książce.

Saetan SaDiablo to Wielki Lord Piekła. Ma potężną moc, jest niebezpieczny, ale jednocześnie jest niczym ojciec dla Jaenelle. Dba o nią, opiekuje się nią i wkurza się, kiedy ta nie przychodzi i on nie wie dlaczego. Jak sam powiedział, jest ona córką jego duszy, co idealnie odzwierciedla ich stosunek do siebie. Dla mnie coś pięknego, ponieważ ta ich relacja zaczynała się od zera, stopniowo budowali między sobą zaufanie i porozumienie. Saetan jest niczym dorosły bad boy, jednak posiadający sens, logikę oraz doświadczenie, które go ukształtowało. Te wszystkie zmartwienia, myśli jakie ma Lord, są odpowiednio natężone do poziomu relacji. Chociaż brzmi to dziwnie, to tak właśnie jest. Po pierwszym dniu nie martwi się jakby znali się całe życie, dopiero stopniowo ona zajmuje jego serce i umysł. Postać stworzona fenomenalnie.

Najlepsze jest to, że jest jeszcze wiele postaci z wyrazistym charakterem, które się pojawiają. Jak Surreal, prostytutka i zabójczyni, myśląca logicznie i sprawnie. Jak Dorothea, kobieta pragnąca władzy całkowitej, wykorzystująca Daemona i torturująca ludzi dla własnej zabawy. Czy chociażby Titian, która pojawia się chyba raz, ale też nie jest mdłą postacią i można z łatwością ją określić.

Anne Bishop genialnie kreuje bohaterów i jeszcze lepiej nimi operuje. Dodatkowo cudownie stwarza im problemy, które muszą pokonać. Jestem wprost zachwycona. Jedynym "minusem" jest styl autorki, do którego trzeba się przekonać, ponieważ skacze ona od miejsca do miejsca, od bohatera do bohatera. Jednak po kilkunastu stronach można się przyzwyczaić. Do tego cały ten piękny świat wykreowany przez autorkę, nowe rasy, hierarchie, krwawi... To wszystko sprawia, że utonęłam w tej książce i nie mam zamiaru się nigdy wydostać.

Jakiś czas temu usłyszałam opinię, że jest to książka feministyczna, ponieważ to kobiety rządzą światem. Może i swoją opinią narażę się niektórym, ale jestem szczera. Po coś istnieje pierścień faworyta oraz zarządcy. Królowa teoretycznie podejmuje decyzje, a jej słowo jest ostateczne, jednak do swojej dyspozycji ma nie tylko wsparcie wyżej wspomnianych mężczyzn, ale i cały dwór, w skład którego wchodzą nie tylko kobiety, ale i mężczyźni. To właśnie sprawia, że to nie jest feministyczna książka, lecz dobrze stworzony świat, który ma solidną bazę pod normalne funkcjonowanie.

High fantasy, w którym można się bez problemu połapać. Mimo wielu nowych rzeczy, łatwo to wszystko zrozumieć i zapamiętać. Trzeba troszkę pomyśleć przy tej książce, ale warto, naprawdę warto. Polecam z całego serduszka.

Ściskam
Aga


10 kwietnia 2018

10 seriali o superbohaterach

Jak już piszę recenzję serialu o superbohaterze, to stwierdziłam, że zrobię listę takich seriali. No bo dlaczego nie? No i właśnie tym postem chciałam otworzyć nowy cykl "10..." czyli 10 pozycji na dany temat. I nie, nie będę się ograniczać tylko do seriali. Tak więc... Tam tadadaaaamm! 10 seriali o superbohaterach!

1. Flash

Tego serialu właśnie piszę recenzję, ale w skrócie. Barry dostaje super szybkość w wyniku wybuchu akceleratora. Dzięki temu może stać się obrońcą miasta, ale jednocześnie jego życie się komplikuje. W pewnym momencie staje przed bardzo ważną decyzją, która całkowicie zmieni jego życie.

Wciągnęłam się. Tak całkowicie. Uwielbiam wykreowany świat, realistycznych bohaterów oraz problemy, jakie mają. I chociaż bywały momenty lekko wyidealizowane, to nie przeszkadzały mi.
Godne polecenia? TAK




2. Supergirl

Supermena każdy zna. A jego kuzynkę? Większość. Pierwotnie miała ochraniać Clarka, jednak zawieruszyła się w kosmosie i dotarła na ziemię, gdy ten był już dorosły. Próbuje prowadzić życie normalnej nastolatki, jednak ratując przybraną siostrę sprawia, że całe miasto o niej mówi. Wiele konfliktów, problemów i kosmitów.

Pierwszy sezon? Meh, typowa Mary Sue, każdy facet musi się w niej zakochać. Drugi sezon? Trochę lepszy, widać, że przemyśleli całą fabułę. Trzeci sezon? Zdecydowanie na plus. Normalniejszy, Kara nie jest niezwyciężona, nie każdy w mieście się w niej zakochuje. Do tego najbardziej w całym serialu podoba mi się relacja Kara-Clark. Chociaż nie są blisko siebie, widać, że zawsze mogą na siebie liczyć. To kupiło moje serduszko.
Godne polecenia? TAK, ale dopiero gdzieś w drugim sezonie




3. Jessica Jones

Jessica ma dość przerażającą i tragiczną przeszłość, od której chce się odciąć. Ale co się stanie, kiedy ta przeszłość do niej powróci? Jak sobie z tym poradzi?

Zakochałam się w tym serialu od pierwszego odcinka. Może i Jones nie jest typową superbohaterką w lateksowym kostiumie, to jednak dzięki swojej zdolności ratuje ludzi przed śmiercią. Ma swoje wady, ale i plusy, jednak jej osobowość tak zdobywa serca.
Godne polecenia? TAK




4. Daredevil

Wybitny prawnik, który zwalcza zło w przebraniu i masce. Dodajmy do tego wyczulone zmysły i brak wzroku.

Jestem zaledwie po paru odcinkach i niewiele mogę powiedzieć, jednak jestem za, bardzo, ale to bardzo za.
Godne polecenia? TAK, chociaż obejrzała kilka odcinków




5. Defenders

Grupa uzdolnionych ludzi z mocami próbuje zwalczyć zło. Tak po prostu.

Po nieudanym serialu "Iron Fist" i cudownej "Jessice Jones" sięgnęłam po to i wiem, że cały serial jest wyśrodkowany. Czasami naprawdę dobry, czasami na poziomie IF. Całkiem przyjemnie się ogląda.
Godne polecenia? TAK, dla znajomości fabuły




6. Power Rangers

Grupa nastolatków dostaje morfery do zmiany w kolorowych bohaterów. Muszą chronić świat przez złem, a jednocześnie nie oddać swoich morferów.

Chociaż jest wiele, wiele "sezonów" PR, to każdy jest podobny. Zazwyczaj bohaterowie są bezmyślni, a walka ze złem pozostawia wiele do życzenia, jednak lubię je oglądać. Najbardziej chyba Power Rangers S.P.D. Jednak w moim serduszku na zawsze pozostanie pierwsza generacja z Ritą.
Godne polecenia? TAK, dla młodszych chłopców




7. Arrow

Oliver, po katastrofie morskiej, przez jakiś czas znajduje się na bezludnej wyspie. Kiedy wraca do "domu", zaczyna walczyć ze złem, stając się obrońcą miasta.

Tutaj sytuacja podobna do Daredevila. Oglądnęłam kilka odcinków (jakieś pół sezonu) i spodobało mi się. Przestałam chyba z powodu sesji, ale wiem, że niedługo do tego wrócę. Serial jest trochę bardziej brutalny, ale ma swój urok. Zakochałam się najbardziej w Felicity.
Godne polecenia? TAK, chociaż obejrzałam tylko kilka odcinków




8. Miraculous

Niezdarna Marinette po pomocy staruszkowi znajduje niepozorne, drewniane pudełeczko. okazuje się, że otrzymała kwami Tikki, by mogła zamieniać się w Biedronkę, strażniczkę Paryża. Podobną sytuację przeżył Adrien, lecz on otrzymał Plagga, by przemieniać się w Czarnego Kota. Chronią ludzi przed akumami oraz próbują rozgryźć, kto jest Władcą Ciem i o chce zrobić.

Nie wiem czemu, ale od początku się wciągnęłam. Niby bajka dla dzieci, jednak ma coś, co mnie przy sobie zatrzymało. No i ten problem miłosny. Jako fanka wszelkich romansów niesamowicie podoba mi się to, że Marinette kocha Adriena, a Czarny kot kocha Biedronkę. Niebotyczna ilość skomplikowanych emocjonalnie scen to pożywnym posiłek dla mojego serduszka. A dodatkowo motyw antagonisty. Chce zdobyć dwa najpotężniejsze miracula, by być panem wszystkiego. Ale dlaczego? Co im kieruje? I dodatkowo (mam nadzieję, że to nie spoiler, ponieważ drugi sezon trwa i wiele rzeczy się wyjaśniło) dlaczego miraculum pawia powiązane jest z matką Adriena? Gdzie jest matka Chloe? Jak wyglądają zwierzęce przebrania bohaterów od miraculum z roku chińskiego (tak, pokazano dodatkowe miracula właśnie od zwierząt z chińskiego horoskopu)?
Godne polecenia? TAK, jednak nie każdemu podejdzie z powodu bycia bajką




9. Black Lightning

Dyrektor szkoły wraca do bycia superbohaterem, by walczyć ze złem, a dokładniej z gangiem, który grozi jemu i jego rodzinie.

Przyznam się szczerze, że jeszcze tego nie oglądałam. Mam dodane do biblioteki w Netflixie i czekam, aż skończę Flasha oraz Arrowa. Obejrzałam jednak trailer i mi się naprawdę podoba.
Godne polecenia? NIE WIEM




10. Agenci TARCZY

Mały oddział świetnie wytrenowanych agentów pod dowództwem Phila Coulsona zajmuje się łapaniem niebezpiecznych przestępców, którzy mają super moce. Do tego dochodzi organizacja Hydra, która przejęła Tarczę, owiany tajemnicą powrót Coulsona i jego pobyt na Tahiti oraz Inhumans, którzy też nie są zbyt łagodni.

Uwielbiam Marvela, więc wiedziałam, że będę to oglądać. Przestałam w trzecim sezonie z powodu sesji, jednak znajdując chronologiczną listę dzieł z tego uniwersum (nawet zrobiłam o tym post), postanowiłam, że będę oglądać to właśnie w takiej kolejności. I teraz tylko czekam na chwilę wolnego. Co do samego sezonu, to wszystko się tam komplikuje. Z tego co pamiętam, to pojawiają się bohaterowie z Thora, nawet lądujemy na innym świecie, czy odkrywamy kosmiczne skały. Pomysłów jest pełno i w pełni to wykorzystują.
Godne polecenia? TAK


4 kwietnia 2018

Zwiastun "Krzysiu, gdzie jesteś?"

Chyba każdy z nas zna Kubusia prosiaczka i ekipę, oglądał ekranizacje czy czytał bajki. Teraz doszedł nowy poziom, film! Tak, znalazłam trailer filmu o mieszkańcach Stumilowego Lasu, który nazywa się Krzysiu, gdzie jesteś? I wiecie co? Jestem zaintrygowana.

Od samego początku mamy przedstawiona postać mężczyzny, którą oczywiście jest nasz Krzyś, nie jest trudno to zgadnąć. Ale nasz "mały" chłopiec ma już żonę i córkę, pracuje w jakimś biurze i chyba wyrósł już z bajek i zabaw dzieciństwa. Ale czy na pewno?
Kiedy nie może pojechać z rodziną za miasto, udaje się do parku, gdzie spotyka... Kubusia Puchatka!

Nie spodziewałam się, że taki film powstanie. Chociaż powinnam, patrząc na nową ekranizację Pięknej i Bestii. No i w sumie to ci sami twórcy będą tworzyć film o maskotce, więc mam nadzieję, że niczego nie zepsują.

Co do samego Kubusia, byłam na początku przerażona jak został zrobiony. Ale po chwili przypomniałam sobie, że przecież on jest misiem, maskotką, a nie prawdziwym niedźwiedziem. Jednak bardzo, ale to bardzo nie podoba mi się sposób animacji mówienia Kubusia, jakby nie ruszał ustami, a powinien odrobinę szerzej je otwierać. Jednak wielki plus za dubbing. Głos Kubusia jest bardzo, ale to bardzo podobny do tego, co było kiedyś. Albo tylko mi się tak wydaje. Jednak jak normalnie dość często dubbing jest fe, fuj i be, tak tutaj mogę zamruczeć z zadowolenia.

Chociaż oryginalny tytuł Christopher Robin został, już chyba tradycyjnie, przeinaczony na Krzysiu, gdzie jesteś?, to wydaje mi się, że to może nawet pasować. Przecież Krzyś mógł pewnego dnia nie wrócić do Stumilowego Lasu, a stworzonka mogły się o niego martwić. No i jakiś powód do przybycia Kubusia do miasta musiał być. Najwyraźniej go szukał, a to pasuje to tytułu, ponieważ przecież nie wie gdzie jest Kubuś.

Jestem bardzo, ale to bardzo zaintrygowana tym filmem i chciałabym go zobaczyć.

Premiery:
17 sierpnia 2018 (Polska)
1 sierpnia 2018 (świat)



29 marca 2018

Chronologia Uniwersum filmowego Marvela



Jakiś czas temu wpadłam na pomysł, że oglądnę wszystkie filmy i seriale chronologicznie. Ale szkopuł w tym, że to ma być chronologia uniwersum, a nie wychodzenia. No i tak szukałam i szukałam, aż znalazłam kilka stron i zrobiłam listę. Niestety brakuje paru pozycji jak Jessica Jones s02 (ale się dowiem!), więc prezentuję wam listę tego co mam!

1. Kapitan Ameryka: Pierwsze Starcie
2. Agentka Carter s01
3. Agentka Carter s02
4. Agentka Carter - dodatek na DVD Iron Man 3
5. Iron Man
6. Iron Man 2
7. Incredible Hulk
8. Konsultant - dodatek na DVD Thor
9. Ciekawa rzecz spotkała nas przy młocie Thora - dodatek na DVD Kapitan Ameryka: Pierwsze Starcie
10. Thor
11. Avengers
12. Przedmiot 47 - dodatek na DVD Avengers
13. Iron Man 3
14. Niech żyje król - dodatek na DVD Thor: Mroczny Świat
15. Agenci T.A.R.C.Z.Y e1-7 s01
16. Thor: Mroczny Świat
17. Agenci T.A.R.C.Z.Y e8-16 s01
18. Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz
19. Agenci T.A.R.C.Z.Y e17-22 s01
20. Strażnicy Galaktyki
21. Strażnicy Galaktyki 2
22. Daredevil s01
23. Agenci T.A.R.C.Z.Y e1-10 s02
24. Jessica Jones s01
25. Agenci T.A.R.C.Z.Y e11-19 s02
26. Avengers: Czas Ultrona
27. Agenci T.A.R.C.Z.Y e20-22 s02
28. Daredevil e1-4 s02
29. Luke Cage e1-4 s01
30. Daredevil e5-11 s02
31. Luke Cage e5-8 s01
32. Daredevil e2-13 s02
33. Luke Cage e9-13 s01
34. Ant-Man
35. Agenci T.A.R.C.Z.Y e1-19 s03
36. Iron Fist s01
37. Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów
38. Agenci T.A.R.C.Z.Y e20-22 s03
39. Defenders s01
40. Punisher s01
41. Agenci T.A.R.C.Z.Y e1-8 s04
42. Doktor Strange
43. Agenci T.A.R.C.Z.Y e7-8 s-4
44. Agenci T.A.R.C.Z.Y: Slingshot e1-6 s0
45. Agenci T.A.R.C.Z.Y e9-22 s04
46. Spider-Man: Homecoming
47. Thor: Ragnarok
48. Inhumans s01
49. Agenci T.A.R.C.Z.Y e1-10 s05
50. Czarna Pantera

18 marca 2018

"Mitologia Nordycka" Neil Gaiman / 12 zdań

Tytuł: Mitologia Nordycka
Autor: Neil Gaiman
Tłumaczenie: Paulina Braiter-Ziemkiewicz
Wydawnictwo: Mag
Liczba stron: 240
Gatunek: fantastyka
Rok wydania: 2017

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam okładkę tej książki, zapragnęłam ją mieć, a skoro do tego kocham mitologię, i znałam głownie grecką oraz rzymską, postanowiłam się otworzyć na nordycką, więc uznałam, że to dobry pomysł, żeby ją zakupić. Książka ogólnie podzielona została na opowieści, które między sobą nie są zbyt powiązane, ot zbiór mitów.
Duży plus muszę przyznać za omówienie trójki głównych bogów na początku książki, to jest Odyna, Thora i Lokiego. Kolejną fajną rzeczą jest to, że chociaż to to "nowa odsłona" mitów, to jednak bogowie nie zostali pozbawieni swoich charakterów, nie zostali wyidealizowani, wybieleni, a Thor nadal jest idiotą.
Muszę przyznać, że czyta się to dość szybko, akcja się nie rozwleka, jest na temat, bez lania wody.
Jednak znalazłam i minusy, niestety. Dla mnie ta książka została napisana bardzo sucho, nie mam jak się utożsamić albo chociaż przywiązać do bohaterów. Chociaż czyta się szybko, to nie mogłam w nią wejść, bez problemu mogłam ją odłożyć na kilka dni na półkę i o niej zapomnieć, pomimo tego, że czyta się przyjemnie. Brakowało mi jakiegoś kopa, który nadałby książce dynamiki, ponieważ opowiadania mity są dość krótkie i... Szczerze, trochę statyczne.  Nie doznałam żadnego efektu "wow",  nie siedziałam po nocach, jak to nieraz bywało z innymi książkami, nie odczułam akcji, jaka się tam działa. Dobra książka do poznania nowej mitologii, nowych bogów, historii, jednak nie należy nastawiać się na jakąś świetną zabawę. Mimo wszystko polecam jako przerywnik między książkami, na przykład co książkę czytać jakiś mit, to całkiem fajna opcja.

15 marca 2018

"Jak poślubić wampira milionera" Kerrelyn Sparks

Tytuł: Jak poślubić wampira milionera
Seria (tom): Miłość na kołku (1)
Autor: Kerrelyn Sparks
Tłumaczenie: Lucyna Łuczyńska
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 336
Gatunek: fantastyka, romans paranormalny
Rok wydania: 2010

Hej Nat!

Ostatnio miewam dość złe dni, zmiana pogody i ciśnienia nie wpływa na mnie zbyt dobrze. I właśnie przez to stwierdziłam, że to czas do powrotu do ukochanej serii. Ale od początku.


Pamiętam kiedy i gdzie kupiłam pierwszą książkę, tak dla siebie, bez kontroli rodziców. Był to pierwszy rok studiów, w księgarni Tak Czytam w Lublinie i to była właśnie "Jak poślubić wampira milionera". Kosztowała około dziesięć złotych i zapoczątkowała moją miłość do tej księgarni jak i kupowania tanich książek. No i zanurzyłam się w świecie romansu paranormalnego. Wtedy o autorce nie wiedziałam kompletnie nic. Nie słyszałam o niej, nie czytałam innych książek, nawet o tej serii nie wiedziałam nic a nic. Ale kupiłam i... Pochłonęłam w jeden dzień.

Ogólnie fabuła skupia się na Romanie i Shannie. Roman to bogaty wampir, wynalazca syntetycznej krwi, który złamał kieł na... Plastikowej lalce, z której chciał wypić krew, i z którą chciał się zabawić. Shanna za to jest jedynym świadkiem zajścia mafijnego, przez co co jakiś czas musi się przeprowadzić, by przeżyć. Wampir decyduje się wstawić kieł u dentysty, lecz ma mało czasu, ponieważ po śnie dziennym dziura po zębie zarośnie i nasz Roman zostanie jednokłym wampirem. Tak więc grzecznie jedzie do Shanny, jednak nie wszystko poszło po ich myśli. I właśnie tak zaczęłam się cała przygoda. Całość dopełnił "cudowny" ojciec dziewczyny oraz liczni przyjaciele mężczyzny.

Powiem szczerze, że przeczuwałam jaka mniej więcej będzie ta książka, zwłaszcza gdy patrzyłam na okładkę. Wydawało mi się, że będzie to coś lekkiego i nie zawiodłam się. Fabuła jest wymyślona naprawdę dobrze. Z jednej strony mamy świat wampirów, lecz z drugiej to wszystko jest tak unowocześnione, dopasowane do naszych czasów, że na próżno szukać tych stworów ze starych książek, jak z "Draculi" Stokera. Mimo wszystko konflikt powstał i genialnie wpasował się w charakter współczesnych wampirów. No bo przecież dobre stworki, które piją syntetyczną krew z butelki, muszą pokonać złych Malkontentów, którzy nadal chcą kąsać ludzi. Plus daję za to, że wszystko jest logiczne, a do tego wszystkie ograniczenia cudownie nie znikają. Historia jest przesycona dowcipem, który jest prosty, ale nie wulgarny. Po prostu uwielbiam to. Tak samo jak ironię, którą mogę tu spotkać. Mieszanka dość ryzykowna, ale się opłaciła. Najlepsze jest to, że chociaż to romans paranormalny, to pani Sparks włożyła tu wątek kryminalny! A ja nawet nie odczułam, że to coś związanego z kryminałem (a je niezbyt lubię). W sensie nie chodzi o to, że było złe, a wręcz przeciwnie. Umiejętność łączenia różnych gatunków książek jest naprawdę czymś, co chciałabym umieć i co zdecydowanie podziwiam.

Zanim jednak przejdę do bohaterów, chciałabym Ci opisać ogólnie wampirów, ponieważ fascynuje mnie rozwój tych "potworów" na przestrzeni wieków. Ostatnio rozmawiałam w pewniej grupie, że uczłowieczenie wampira ma sens, ponieważ musi się on dostosować do naszych czasów, aby łatwiej mu było przeżyć. Mieszkanie w wielkim zamku i porywanie co jakiś czas kilku osób niechybnie skończyłoby się szybką śmiercią dla wampira, tak więc droga alternatywna zawsze się przydaje. I w tej książce najbardziej mi się spodobało jak wampiry zostały przedstawione. Nie świecą się niczym kula dyskotekowa w latach osiemdziesiątych, chwała za to. Są łagodniejsze, to fakt, ale pozostała w nich spora część wampira. Są na płynnej diecie, słońce je spala i odczuwają głód krwii, a nie jedzenia. Do tego dochodzi bycie martwym w dzień. Dosłownie. Wampir pada, kiedy pojawiają się pierwsze promienie słońca, przestaje oddychać, czuć, krew nie krąży, serce nie bije, a ożywa, kiedy słońce zajdzie. To mi się naprawdę podoba, ponieważ nie dość, że daje to większe pole do popisu, to jeszcze jednoznacznie kategoryzuje wampiry jako stworzenia nocne. Mają też całe spektrum mocy. Są super szybkie, super silne, nieśmiertelne, używają hipnozy, a zabić można ich przez przebicie kołkiem, albo dekapitację, tak jak to bywało kiedyś. Do tego potrafią teleportować się normalnie i przez słuchawkę telefonu oraz mają własną telewizję! W sumie to ostatnie nie jest mocą, ale to całkiem nowe spojrzenie na rasę.

Patrząc na całą rasę mogę Ci opisać bohaterów. Zacznę od Shanny, ponieważ to jedyny człowiek, który gra główną rolę (nie liczę jej ojca, nie znoszę gościa). Dziewczyna ma swoją przeszłość, a co za tym idzie, nie jest lekkoduchem. Widać to wyraźnie w jej zachowaniu. Chociaż wplątała się w porachunki mafijne, pragnie spokojnego życia w domku z psem (co jest niemożliwe z wiadomych przyczyn. Przynajmniej na początku). Jest inteligentna, sprytna i uparta. Widać to chociażby w momencie, gdy przechytrza ochroniarza. Do tego myśli trzeźwo i logicznie, co jej się przydało w finale.

Roman to genialny wynalazca, wampir, przywódca klanu i nieszczęśnik, który stracił ząb. I chociaż to trochę nierealne, że wampir, który jest super szybki, super mocny, super wszystko, traci kieł, to znalazło się całkiem zgrabne wytłumaczenie, które można zaakceptować. Nie wiem czemu, ale kiedyś przyrównywałam go do Papy Smerfa. Ma swoich ludzi, o których dba, którym zapewnia bezpieczeństwo, rozwiązuje konflikty i chce jak najlepiej. No i sprowadza Smerfetkę do wioski. Mówiąc szczerze, jest w stanie poświęcić się dla dobra swoich ludzi? wampirów? No, oddałby za nich życie. Jest typem idealnym, według standardów romansów. Bogaty, przystojny, stanowczy, lecz delikatny, inteligentny, a zarazem skromny. Po prostu ideał nad ideałami.

Jest też masa pobocznych postaci jak Connor, Angus, czy Gregori. Najwspanialsze w tej książce jest to, że nawet postacie poboczne mają swoją historię, szczególny charakter i nie są mdłe. Robby oraz Douglas zostali przemienieni podczas wojny. Gregori stał się wampirem podczas napadu, a o zmianę błagała jego matka, swoją drogą genialna kobieta. Howard kocha pączki. Każdy z nich jest inny, lecz razem tworzą zróżnicowane, spójne społeczeństwo. Wiele wampirów umysłowo zostaje w swoich czasach, mają swoje przekonania, które niezbyt pasują do obecnych czasów, lecz trudno im przywyknąć, jakby zatrzymanie starzenia się zatrzymywało możliwość otwarcia umysłu na nowe rzeczy, albo bardzo utrudniało.

Pochłonęłam tę książkę od razu. I praktycznie na drugi dzień chciałam kupić kolejne tomy. Książka jest lekka, przyjemna, z niezbyt ciężkim wątkiem kryminalnym, skupiająca się na romansie, lecz nie ignorująca otoczenie. Idealna po ciężkim dniu myślenia. Swój humor posiada, do tego sceny erotyczne są naprawdę na zacnym poziomie. Jednak, jak to bywa w romansach paranormalnych, miłość rozkwita bardzo, ale to bardzo szybko, trochę może nieludzko szybko, ale to cecha tej serii. Miłość się pojawia, bum, związek w pełni. Może to dziwne, ale właśnie to podoba mi się najbardziej. Czasami czegoś takiego potrzebuję. Tak więc zdecydowanie polecam.

Ściskam
Agu

9 marca 2018

Kurczak w pomidorach z cukinią

  • kurczak
  • cukinia
  • koncentrat pomidorowy
  • pomidory
  • olej
  • czosnek

Podgrzewamy olej i dajemy posiekany czosnek tak, by się zezłocił. Następnie dodajemy kurczaka z przyprawami - tutaj dowolność, ja jednak zawsze daję słodką paprykę i curry. Gdy kurczak się zetnie, dodajemy cukinię i czekamy, aż będzie miękka. Następnie dodajemy pomidory, a pod koniec koncentrat pomidorowy. Mieszamy, aż kurczak się udusi.
Mi najlepiej smakuje z ryżem, albo bez niczego.


2 lutego 2018

Zapowiedzi Luty 2018

Od dawna nie śledziłam nowości, więc nowe książki był dla mnie totalnym zaskoczeniem. Aż usiadłam jakiś czas temu i zaczęłam przeglądać, co nowego może być fajnego. No i dzięki temu wpadłam na pomysł, że mogłabym wam pokazać, co wychodzi w najbliższych dwóch miesiącach i mnie interesuje.

Tytuł: Marvel. Absolutnie wszystko, co musisz wiedzieć
Autor: Adam Bray, Lorraine Cink, John Sazalis, Sven Wilson
Data wydania: 15 lutego 2018

Większość fanów jakiejś twórczości chce znać ciekawostki, lubi zapamiętywać cytaty i nie inaczej jest ze mną w stosunku do Marvela. Uwielbiam czytać o bohaterach, knuć teorie po obejrzeniu filmów, dlatego też chciałabym mieć tę książkę u siebie. Według opisu zawiera ona nie tylko ciekawostki, ale i również analizy bohaterów, opowiadania czy "klucz do najciemniejszych umysłów arcyłotrów". Gdy tylko będę miała pieniądze i znajdę tę książkę, na 99% kupię!

Tytuł: Royce Rolls
Autor: Margaret Stohl
Data wydania: 15 lutego 2018

Nie lubię reality show. Dla mnie jest denne i zazwyczaj głupie. Jednak (!) zaciekawiło mnie to, że powstała książka na jego podstawie. Wiadomo, w telewizji rządzą wielkie dramaty, a jak będzie w książce? Zwłaszcza, gdy naczelna matka, Mercedes, pragnie świateł fleszy i sławy, a dzieci chcą spokoju. Może to rodzić wiele konfliktów i naprawdę, ale to naprawdę jestem ciekawa co z tego wyniknie.

Tytuł: Dzień ostatnich szans
Autor: Robyn Schneider
Data wydania: 26 lutego 2018



Lane jest ambitnym siedemnastolatkiem, który ma zaplanowaną przyszłość – jest w niej miejsce na prestiżowy uniwersytet, ale nie na chorobę. Mimo zdiagnozowania u niego lekoopornej gruźlicy postanawia żyć, jak gdyby nic się nie zmieniło. Pobyt w ośrodku dla chorych Latham House traktuje jak przymusowe wakacje. Sadie na przekór chorobie beztrosko chwyta każdy dzień. Dla wielu osób ośrodek jest jak więzienie, ona znalazła tutaj swoje miejsce. Tu stała się artystką, która wraz z przyjaciółmi stworzyła małą, bezpieczną przystań. Znajomość z Sadie pomoże Lane’owi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, gdzie priorytety są zupełnie inne. Gdy choroba się zaostrza, żadne z nich nie dopuszcza do siebie myśli, że każda chwila może być tą ostatnią. Nowa książka autorki bestsellera „Początek wszystkiego” to utrzymana w duchu powieści Johna Greena przejmująca, ale i dowcipna historia o życiu wbrew ciężkiej chorobie i o szansach, które mają swój termin ważności. 

Tytuł: Żona wyklęta
Autor: Anna Maria Śnieżko
Data wydania: 26 lutego 2018

Kochała niezłomnego. Aby ocalić tę miłość, sama musiała stać się niezłomna Gdy jego walka się skończyła, ona rozpoczęła swoją Historia plutonowego Władysława Grudzińskiego „Pilota”, żołnierza z oddziału „Roja”, nie wyszła na światło dzienne przez 70 lat. Opowieść jego ukochanej pozwala spojrzeć na losy wyklętych inaczej. Oczami młodej dziewczyny, Anastazji. Nie mogę ślubować ci miłości oficjalnie, ale mogę to zrobić przed tym obrazem Panny Maryi oraz w obecności świadków – mówił on. Władzę ludową zdradziłaś. Z bandytą się zadawałaś! Uparta suka. Weź ją w obroty! – krzyczeli oprawcy. Zabiją cię, jeśli się dowiedzą. Celowo pobiją mnie tak, żebym ciebie poroniła. Lepiej nic nie mówić, może przetrwamy – szeptała swojemu nienarodzonemu dziecku w katowni UB. To opowieść o miłości do żołnierza wyklętego, o sile wiary w najczarniejszych czasach stalinizmu. O poczuciu obowiązku wobec Ojczyzny tych, którzy nie zgadzali się na zniewolenie. To historia dwojga ludzi toczących walkę, za którą nikt im nie dziękował i której długo nikt nie docenił. 
 
Tytuł: Historia złych uczynków
Autor: Katarzyna Zyskowska
Data wydania: 28 lutego 2018

Połączyła ich miłość? Pożądanie? Przeznaczenie? A może zło, które wydarzyło się dużo wcześniej? Nina przyjeżdża na studia do Warszawy. Wierzy, że ma szansę na lepsze życie niż jej matka. Jednak dzień, w którym wsiada do samochodu z tajemniczym mężczyzną, zmienia wszystko nieodwracalnie. Nina wikła się w toksyczny, niebezpieczny związek. Miłosz fascynuje ją i przeraża. Kontroluje. Uzależnia. Zmusza do rzeczy, których nigdy by nie zrobiła. A potem mężczyzna nagle znika. Zrozpaczona Nina zaczyna poszukiwania, które prowadzą ją do starego domu w przedwojennym letnisku. Domu, w którym dawno temu ktoś popełnił zły uczynek. Niejeden. Czy Miłosz i Nina spotkali się przypadkowo? A może są tylko kolejnym ogniwem historii, która zaczęła się dużo wcześniej? I kto zapłaci za złe uczynki, które nigdy nie zostały ukarane? 
 
Tytuł: Do zobaczenia w kosmosie
Autor: Jack Cheng
Data wydania: 28 lutego 2018

Ziemia jest okrągła, ale to nie znaczy, że każda podróż ma swój kres. Bohaterem książki jest 11-letni Alex, dumny właściciel Carla Sagana – najmądrzejszego szczeniaka na świecie. Ojciec Alexa od dawna nie żyje, starszy brat mieszka daleko, a matka ma zazwyczaj „ciche dni” i sama wymaga opieki. Alex interesuje się astronomią – na swoim „złotym iPodzie” nagrywa subiektywną, żywiołową relację z życia na Ziemi, którą pewnego dnia planuje wysłać w kosmos, najlepiej w samodzielnie skonstruowanej rakiecie. Alex wyjeżdża na festiwal skupiający podobnych mu miłośników rakiet i astronomii. Ponosi wprawdzie nie jedną porażkę, ale poznaje za to ludzi, z którymi rusza w dalsza drogę, w poszukiwaniu śladów własnego ojca i nie tylko… 
 
Tytuł: Królestwo ze szkła
Autor: Valentina Fast
Data wydania: 15 lutego 2018

Pierwszy tom nowej serii dla nastolatek Royal. Siedemnastoletnia Tatiana prowadzi spokojne życie w Królestwie Viterry – idealnym państwie z przyszłości, zamkniętym pod szklaną kopułą. Choć marzy o pracy złotnika, ciotka zgłasza ją do eliminacji Wyboru żony dla księcia Viterry. Tatiana trafia do pałacu, gdzie wraz z innymi konkurentkami będzie współzawodniczyć o koronę. Na rywalki czeka jednak aż czterech przystojnych chłopaków i dodatkowa zagadka – który z nich jest księciem? Wykwintne życie na królewskim dworze, piękne stroje, występy w telewizji, ale także twarde reguły gry i zakulisowe intrygi wśród zawodniczek – to wszystko stanie się udziałem głównej bohaterki. Tatiana zmagać się będzie także z własnym sercem, które głuche na głos rozsądku zaczyna mocniej bić na widok jednego z poznanych chłopców...

Tytuł: Niedyskretnik
Autor: Therese Oneill
Data wydania: 28 lutego 2018

Przewodnik po czasach wiktoriańskich, odsłaniający tajemnice naszych prababek. Porusza dziewiętnastowieczne sprawy wstydliwe, tematy nieskromne, nieprzyzwoite i wprowadzające kobiety dwudziestego pierwszego wieku w zdumienie: jak kobiety radziły sobie z podpaskami nie nosząc majtek, dlaczego smarowały sobie twarze arszenikiem, w imię czego nosiły obowiązkowo gorsety, czyli garderobę miażdżąca kości. Autorka z ogromnym poczuciem humoru pokazuje najprawdziwszą prawdę o czasach urzekających nas w książkach i filmach, ale które po zajrzeniu za kurtynę odsłaniają potworne warunki sanitarne, opiekę medyczną podpierającą się myśleniem magicznym oraz obowiązujące obyczaje społeczne.
 
Tytuł: Dziewczyny chcą się zabawić
Autor: Okładka książki Dziewczyny chcą się zabawić Powiększ Dziewczyny chcą się zabawić Izabela Szolc, Adrianna Michalewska
Data wydania: 14 lutego 2018

„Dziewczyny chcą się zabawić” to historia utraconego dzieciństwa i młodości. Cztery przyjaciółki: Monika, Amelia, Iza i Paulina wchodzą w dorosłość w Łodzi, która jest na skraju upadku. Tak jak bohaterki uczą się życia, tak ich rodziny starają się przetrwać czas wielkich przemian. Łódzkie kobiety – włókniarki, farbiarki, tkaczki, urzędniczki i nauczycielki szukają tego, co w życiu jest najważniejsze. Chcą kochać i być kochane. Chcą szczęścia swoich rodzin, codziennego obiadu dla swoich dzieci i przyszłości, której nie trzeba się bać. „Dziewczyny chcą się zabawić” to opowieść o dramatycznych wyborach końca lat osiemdziesiątych XX wieku, gdy Polska rodziła się na nowo, a wraz z nią dorastało pokolenie, niegotowe na nadchodzące zmiany. To historia upadających fabryk i bezrobocia, wielkich możliwości i gwałtownych zmian politycznych. To historia wielkich marzeń i straszliwych rozczarowań. Szalonej namiętności i ponurej rzeczywistości. To opowieść o prawdziwym życiu, które przytrafiło się czterem dziewczynom w Łodzi.

16 stycznia 2018

Twoje imię/Kimi no na wa

Tytuł: Twoje imię
Tytuł oryginalny: Kimi no na wa
Gatunek: Romans, dramat, anime
Kraj produkcji: Japonia
Rok produkcji: 2016
Studio: CoMix Wave



Film animowany "Twoje imię" senseia Makoto Shinkaia jest jednym z najlepszych filmów animowanych jakie oglądałam, jego gatunek to romans, katastroficzny.

Muzyka
Z całą pewnością mogę stwierdzić, że muzyka jest świetna. Piosenki idealnie wplecione w fabułę (polecam oglądanie z tłumaczeniem piosenek, gdyż one również mają znaczenie). Melodia pięknie podkreśla emocje jakie reżyser chciał nam przekazać. Mój zmysł muzyczny został zaspokojony.

Kreska
Postacie pięknie narysowane z wielką starannością o szczegóły, tak samo jak otoczenie. To anime to naprawdę uczta dla oczu: piękne kolory, piękne widoki i przede wszystkim piękne postacie.


Fabuła
Dziewczyna, która mieszka na prowincji, gdzie nie ma żadnej kawiarni (sa tylko dwa bary), marzy by wyjechać do wielkiego Tokio i tam zacząć życie. Chłopak mieszkający w Tokio, marzy o karierze architekta, a dodatkowo pracuje jako kelner w restauracji. Dwa całkowicie inne życia zamieniają się ciałami, ale to nie jest najlepsze, fabuła dopiero rozkręca się, gdy ten chcę ją odwiedzić. Fabuła bardzo wartka, a w niej przeplatające się motywy "czerwonej nici przeznaczenia" i "zmierzchu", które trzeba wyjaśnić przed obejrzeniem filmu.
Czerwona nić przeznaczenia to chińska legenda (ale przyjęła się również w Japonii, dlatego jest częstym motywem w wielu mangach), która mówi, że każdy rodzi się z czerwoną nicią przyczepioną do małego palca. Nić na drugim końcu jest przyczepiona do naszego partnera. Często ta nić może być bardzo poplątana, ale nigdy nie pęknie. W tym filmie jest to pięknie wyeksponowane.
Co do zmierzchu, na początku filmu, na lekcji poznajemy wyrażenie, które można przetłumaczyć "Jak masz na imię"  (w tym tłumaczeniu jest to archaizm), znaczy również zmierzch, jest to zapowiedź czasu w którym nasi bohaterowie się spotkają. Tak samo jak sznurek, który Mitsuha daje Takiemu w metrze ma kolory, które zwiastują zmierzch (w innych scenach ten sznurek jest już czerwony).

 

Ogólna ocena
Ten film to dla mnie arcydzieło rysowników jak i reżysera, który pięknie wyeksponował emocje, które chciał przekazać. Na początku filmu nie do końca wiadomo o co chodzi, dlatego informacja, którą przeczytałam zanim włączyłam film o tym, że zamieniają się ciałami była bardzo potrzebna. Pierwsze minuty filmu to typowy romans i czekałam na prosta fabułę o tym, że po prostu nie mogą się spotkać czy coś w tym stylu, jednak dalsze ich losy rozdarły mi serce. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, myślałam: "To już? po wszystkim? Nie dopiero połowa filmu, co reżyser nam zafunduje?" Bałam się, że film potoczy się bardziej w stronę dramatu niż romansu, na szczęście tak się nie stało w ostateczności, dlatego daje 11/10! :-)

14 stycznia 2018

5 centymetrów na sekundę/Byousoku 5 Centimeter

Tytuł: 5 centymetrów na sekundę
Tytuł oryginalny: Byousoku 5 Centimeter
Gatunek: Romans, dramat, anime
Kraj produkcji: Japonia
Rok produkcji: 2007
Liczba odcinków: 3
Studio: CoMix Wave


"5 centymetrów na sekundę", to film anime, który trwa niecałą godzinę (nie licząc napisów końcowych). Jego twórcą jest sensei Makoto Shinkai. Film należy do gatunku romans i dramat. Bardzo lubię wyszukiwać te rodzaje anime, gdyż uważam, że są świetnie zrobione, zwłaszcza tego reżysera.

Zawsze nowe anime wyszukuje za mnie yutube, gdyż podpowiada mi jakie piosenki mogę wysłuchać, tak było i tym razem. Oto piosenka, którą usłyszałam z animacją z tego filmu tutaj :-).

Kreska
Kreska jak dla mnie jest piękna. Kreska skupiona jest bardziej na otoczeniu, na przyrodzie niż na bohaterach. Wiele scen pokazuje ulatującą sakurę czy śnieg, ale musimy pamiętać, że to właśnie jest estetyka japońska, która ukazuje, że wszystko przemija, a przy tym wywołuje nostalgię, Dokładnie  w tym filmie jest to pięknie wyeksponowane.


Fabuła
Odniosę się znów do estetyki japońskiej, gdzie dla nas takie niezrozumiałe zakończenie, dla nich jest czymś często spotykanym w anime. Twórca nie daje nam jasnej odpowiedzi czy oni są razem, czy się spotkali, czy może już nie. Każdy z nas sam musi sobie znaleźć zakończenie
Mamy wiele czasów przeplatających się. Raz jest to teraźniejszość a raz przeszłość. Dlatego mnie nie dziwi zakończenie.
Twórca pięknie gra na emocjach widzów, pokazuje przyjaźń, miłość, rozpacz, nadzieje a na końcu pustkę i nostalgię.


Ogólna ocena
To anime wywołało we mnie gamę różnych emocji, dlatego nie mogę dać mu niskiej oceny. Nie identyfikuje się z bohaterami, ale czuję ich ból. Cały film wprowadził mnie w nastrój zadumy nad utraconą miłością. Zawsze przy anime o postaciach, które mają szesnaście lat powracam myślą do tego okresu w moim życiu. Przez cały film moja romantyczna dusza oczekiwała jawnego zakończenia, że się spotkają i pocałują, ale dzięki takiemu epickiemu zakończeniu mogę myśleć o tym filmie jeszcze długi czas. Moja ocena tego filmu to mocne 9/10

1 stycznia 2018

Trzecie urodziny bloga

      Aż sama nie mogę uwierzy, że to już trzy lata, kiedy postanowiłam założyć bloga. Muszę przyznać, że ten rok był dla mnie wyjątkowy ambitny i produktywny. Zaczęłam więcej czytać i pisać, a do tego zrobiłam prawo jazdy i obroniłam magisterkę. Brawo ja! No i w grudniu stworzyłam Postmas u siebie na blogu (wszystkie posty z Postmasu są oznaczone na fp na fb). Jestem z siebie naprawdę dumna!

      Gdzieś w połowie roku założyłam kolejne blogi, jeden z przepisami, a drugi z recenzjami filmów, seriali i anime. Jednak trudno było mi pisać wszędzie, więc połączyłam to w jeden blog, jednocześnie zmieniając nazwę i adres. Zaczęłam od nowa i to był naprawdę dobry pomysł. Może i było to pójście na łatwiznę, ponieważ zamiast 3 postów pisałam jeden, to jednak dla mnie to wielkie ułatwienie i motywacja. Niesamowita motywacja do robienia czegoś. Jednak chciałabym zaznaczyć, że blog nadal pozostanie bardziej książkowy niż inny.

      Można zauważyć kilka nowych serii, jednak jeszcze nie wiem jak je ogarnę, czy wszystkie zostaną. To wszystko jest do przemyślenia. A nowy rok, kolejny rok bloga to idealny czas do tego typu zmian. Chciałabym, aby było to miejsce przyjazne, gdzie jest wszystko to, co kocham. Mam nadzieję, że mi się uda.

      No to teraz trochę statystyk.
- recenzje: 7 (do zrecenzowania z tego roku 10, a zrobię to niedługo!)
- tagi: 1 (zaległe 2)
- przeczytane książki: 17 (5 w trakcie, jeszcze nie skończyłam)
- wywiady: 2
- przepisy: 13 (w trakcie ponad 20)
- seriale i inne: 4
- filmy: 1 (2 w trakcie pisania)
- postmas 19/24
- wejścia na bloga od powstania: 9 401, czyli prawie 5 500 w tym roku!!!

      Chociaż statystyki nie są jakieś imponujące, to jestem z nich niesamowicie dumna. Miałam mało czasu, obrona, prawo jazdy no i ciągłe wyjazdy do chłopaka (choroba lokomocyjna to zło, rzadko kiedy mogę cokolwiek czytać w autobusie czy busie), ale jednak dałam z siebie co mogłam. Teraz może być tylko lepiej, ponieważ blog traktuję jak swoje małe dziecko, chciałabym nad nim jeszcze bardzo popracować.

      Ale oprócz powyższych postów były również inne, lecz na temat! One też są ważne! Są odskocznią, ale jednocześnie muszę nad nimi przysiąść, żeby wszystko znaleźć i dopieścić.

      W tym roku mam zamiar również usiąść do starych recenzji, trochę je poprawić, by nie były... Takie jakie są. Nauczyłam się wiele, a nabytą wiedzę chciałabym zastosować w praktyce i dopieścić wszystko.

      Oby przyszły rok przyniósł mi i wam jak najlepsze rzeczy.

      Szczęśliwego Nowego Roku!

(Tak, ta grafika jest mojego autorstwa, ale dopiero się uczę w rysowanie)