19 kwietnia 2018

"Amy numer siedem" Marilyn Kaye / 12 zdań

Tytuł: Amy numer siedem
Seria (tom): Replika (1)
Autor: Marilyn Kaye
Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
Wydawnictwo: Da Capo
Liczba stron: 156
Gatunek: fantastyka, literatura młodzieżowa
Rok wydania: 2000

Pierwszy raz sięgnęłam po tę książkę w gimnazjum, przeszukując kolejne półki biblioteki, więc powracając do niej nie oczekiwałam niczego cudownego, a wręcz przeciwnie, wiedziałam, że to będzie lekkie i typowo młodzieżowe.

Amy z dnia na dzień staje się coraz lepsza, wręcz idealna. Bez nauki zna odpowiedzi na pytania - pamięta je z lekcji, bez ćwiczeń wykonuje skomplikowane akrobacje, jest szybsza, zwinniejsza, ma lepszy wzrok - wręcz lepszy od doskonałego. Dodatkowo w tym samym czasie do szkoły dołącza wice dyrektor, a dookoła dziewczynki krząta się fotogram, robiąc jej pełno zdjęć. Dodając do tego dziwne zachowania mamy i liściki wiadomo, że coś jest na rzeczy.

Kiedyś byłam zachwycona tą książką, wciągnęła mnie całkowicie, aż nie mogłam się oderwać, a dodatkowo czytałam tom za tomem, teraz jednak ze zrobieniem przerwy nie było problemu. Pomysł na fabułę naprawdę dobry i dobrze pokierowany. Chyba nigdy nie czytałam książek, w których bohater powstał tak jak Amy, tak więc byłam zachwycona tym, jak to wszystko zostało wykreowane, jak historia trzyma się kupy, a dodatkowo jak wiele otwiera przed nami. Podobały mi się dobrze stworzeni bohaterowie, jednak w Amy coś mi przeszkadzało, była odrobinę zbyt dorosła i nie wiem czy to przez jej pochodzenie, czy dlatego, że powinna taka być. Brakowało mi tej odrobiny dziecinności, która tkwi w dwunastolatkach, zwłaszcza, że książka ma już osiemnaście lat, więc na tamte czasy dzieci powinny być mniej dorosłe, a przynajmniej ja tak pamiętam tamte czasy.

Książka jest głównie przeznaczona dla osób w wieku dawnego gimnazjum (jakkolwiek to brzmi), dla starszych może być trochę dziecinna, nudnawa, jednak młodsi się wciągną. Zdecydowanie polecam, zwłaszcza w wolnym czasie, nawet pomiędzy bardziej poważnymi książkami.

17 kwietnia 2018

"Córka krwawych" Anne Bishop

Tytuł: Córka krwawych
Seria (tom): Czarne Kamienie (1)
Autor: Anne Bishop
Tłumaczenie: Barbara Jarząb
Wydawnictwo: Initium
Liczba stron: 448
Gatunek: fantastyka
Rok wydania: 2008
Hej Nat!

Jakieś trzy lata temu zebrałam się w sobie i zaczęłam czytać cykle książek, a nie pojedyncze tomy. No i trafiłam na "Czarne Kamienie" Anne Bishop. Byłam sceptycznie nastawiona, te okładki, no i dziewięć tomów jakoś się do mnie nie uśmiechało. Nawet nie podejrzewałam, że stanie się to moją ukochaną serią.

"Córka Krwawych" to historia o kilku postaciach, które łączy jedno. Czarownica. Daemon wyczekuje, by jej służyć. Lucivar chce jej towarzyszyć. Saetian pragnie jej służyć. Dorothea musi ją wykorzystać. A Jaenelle? Ona jest właśnie Czarownicą. Ale jest również dzieckiem. I to powoduje, że nic nie jest takie łatwe. Potężna moc musi zostać okiełznana, zanim będzie za późno, ale jednocześnie trzeba być delikatnym, by nie złamać umysłu Jaenelle i nie stracić jej.

Najbardziej podoba mi się to, ze jest to high fantasy, a świat jest stworzony znakomicie. Nowe rasy, prawa, wszystko! Ale zacznijmy od fabuły. Wszystko zaczyna się w momencie, gdy jedna z Czarnych Wdów wypowiada przepowiednie na balu. Skupia się przede wszystkim, by dwie szczególne osoby usłyszały wszystko, Daemon Sadi oraz Lucivar Yaslana. Wdowa wie, że ta dwójka odegra kluczową rolę w tym, co ma nadejść. I sama scena balu jest genialnym wstępem do książki. Wiadomo, lubimy wiedzieć jak się cała akcja zaczyna, a tutaj jest to delikatne, acz stanowcze wprowadzenie do ciągu dalszego. Najgorsze w opisie fabuły jest to, że tutaj dzieje się naprawdę wiele, wszystko jest zawiłe i można się bardzo łatwo zgubić. Mamy wielu bohaterów, każdy z nich odgrywa ważną rolę, a do tego poznajemy świat z perspektywy każdej z tych osób. Do tego cała książka podzielona jest na części, później na rozdziały i podrozdziały, więc skakanie pomiędzy postaciami jest bardzo często. Na początku mi to przeszkadzało, jednak po przyzwyczajeniu się doceniłam ten zabieg. Dzięki niemu wiedziałam co się wszędzie dzieje i niektóre poczynania bohaterów nie były dla mnie nielogiczne. Wielkim plusem jest logika, która panuje na świecie. Nie chcę za dużo zdradzać, ponieważ chcę, byś sama wszystko poznała. Ale za to mogę więcej opowiedzieć o bohaterach.

Daemon Sadi to sadystyczny, wyrachowany, nieznający skrupułów mężczyzna, który od dziecka jest wykorzystywany przez Dorotheę SaDiablo. Nie pamięta miłości ani troski o niego, jedynie bycie męską dziwką odkąd tylko mógł. Dla mnie stworzenie aroganckiego skurwysyna jest rzeczą trudną, ponieważ nie może on być ot taki. Musi mieć przeszłość, która go ukształtuje i która ma sens logiczny oraz wpasowuje się w tło opowiadania. I dokładnie to otrzymałam. Daemon ma przeszłość jaką ma przez Dorotheę, jej charakter, zachłanność i "zło", które w niej jest. To wszystko sprawia, że cała akcja napędzana jest losami bohaterów, a nie toczy się osobno. Ale zboczyłam trochę z tematu. Daemon. Mój ukochany Daemon. Pokochałam go od razu. Jest tak bardzo złożoną i przemyślaną postacią, że sprzeczne cechy charakteru łączą się i nie przeciwstawiają sobie. Posiadać takiego faceta to skarb. Do tego jest dość specyficzny (tylko jeden mężczyzna na świecie posiada tę specyficzną cechę, ponieważ jedynie kobiety mogą ją mieć - Daemon jest wyjątkiem), co jeszcze bardziej podkreśla jego charakter.

Lucivar Yaslana to Eyereński Książę Wojowników. Jest arogancki, pyskaty, impulsywny, a przede wszystkim wierny. Jak Daemon woli obmyślić plan i się go trzymać, tak Lucivar leci do walki i wyrżnie wszystkich w pień, chociaż plusem jest to, że wie, kiedy się powstrzymać, kiedy nie ma szans. Jest uparty, ale chroni bliskich. Widząc małą dziewczynkę kazał jej nigdy do niego nie przychodzić, chociaż właśnie tego pragnął (dziwnie to brzmi, ale taka prawda). Obiecał, że ją znajdzie, chciał jej zapewnić bezpieczeństwo. Tak samo w początkowej scenie widać, że Luc chciał pomóc współwięźniowi, chociaż ten nie był dla niego rodziną. Jest sprawiedliwy. Chociaż wydaje się typem mięśniaka, no, dość często nim jest, to jednak jego serce, charakter i wychowanie sprawia, że to jedna z najwspanialszych postaci w książce.

Saetan SaDiablo to Wielki Lord Piekła. Ma potężną moc, jest niebezpieczny, ale jednocześnie jest niczym ojciec dla Jaenelle. Dba o nią, opiekuje się nią i wkurza się, kiedy ta nie przychodzi i on nie wie dlaczego. Jak sam powiedział, jest ona córką jego duszy, co idealnie odzwierciedla ich stosunek do siebie. Dla mnie coś pięknego, ponieważ ta ich relacja zaczynała się od zera, stopniowo budowali między sobą zaufanie i porozumienie. Saetan jest niczym dorosły bad boy, jednak posiadający sens, logikę oraz doświadczenie, które go ukształtowało. Te wszystkie zmartwienia, myśli jakie ma Lord, są odpowiednio natężone do poziomu relacji. Chociaż brzmi to dziwnie, to tak właśnie jest. Po pierwszym dniu nie martwi się jakby znali się całe życie, dopiero stopniowo ona zajmuje jego serce i umysł. Postać stworzona fenomenalnie.

Najlepsze jest to, że jest jeszcze wiele postaci z wyrazistym charakterem, które się pojawiają. Jak Surreal, prostytutka i zabójczyni, myśląca logicznie i sprawnie. Jak Dorothea, kobieta pragnąca władzy całkowitej, wykorzystująca Daemona i torturująca ludzi dla własnej zabawy. Czy chociażby Titian, która pojawia się chyba raz, ale też nie jest mdłą postacią i można z łatwością ją określić.

Anne Bishop genialnie kreuje bohaterów i jeszcze lepiej nimi operuje. Dodatkowo cudownie stwarza im problemy, które muszą pokonać. Jestem wprost zachwycona. Jedynym "minusem" jest styl autorki, do którego trzeba się przekonać, ponieważ skacze ona od miejsca do miejsca, od bohatera do bohatera. Jednak po kilkunastu stronach można się przyzwyczaić. Do tego cały ten piękny świat wykreowany przez autorkę, nowe rasy, hierarchie, krwawi... To wszystko sprawia, że utonęłam w tej książce i nie mam zamiaru się nigdy wydostać.

Jakiś czas temu usłyszałam opinię, że jest to książka feministyczna, ponieważ to kobiety rządzą światem. Może i swoją opinią narażę się niektórym, ale jestem szczera. Po coś istnieje pierścień faworyta oraz zarządcy. Królowa teoretycznie podejmuje decyzje, a jej słowo jest ostateczne, jednak do swojej dyspozycji ma nie tylko wsparcie wyżej wspomnianych mężczyzn, ale i cały dwór, w skład którego wchodzą nie tylko kobiety, ale i mężczyźni. To właśnie sprawia, że to nie jest feministyczna książka, lecz dobrze stworzony świat, który ma solidną bazę pod normalne funkcjonowanie.

High fantasy, w którym można się bez problemu połapać. Mimo wielu nowych rzeczy, łatwo to wszystko zrozumieć i zapamiętać. Trzeba troszkę pomyśleć przy tej książce, ale warto, naprawdę warto. Polecam z całego serduszka.

Ściskam
Aga


10 kwietnia 2018

10 seriali o superbohaterach

Jak już piszę recenzję serialu o superbohaterze, to stwierdziłam, że zrobię listę takich seriali. No bo dlaczego nie? No i właśnie tym postem chciałam otworzyć nowy cykl "10..." czyli 10 pozycji na dany temat. I nie, nie będę się ograniczać tylko do seriali. Tak więc... Tam tadadaaaamm! 10 seriali o superbohaterach!

1. Flash

Tego serialu właśnie piszę recenzję, ale w skrócie. Barry dostaje super szybkość w wyniku wybuchu akceleratora. Dzięki temu może stać się obrońcą miasta, ale jednocześnie jego życie się komplikuje. W pewnym momencie staje przed bardzo ważną decyzją, która całkowicie zmieni jego życie.

Wciągnęłam się. Tak całkowicie. Uwielbiam wykreowany świat, realistycznych bohaterów oraz problemy, jakie mają. I chociaż bywały momenty lekko wyidealizowane, to nie przeszkadzały mi.
Godne polecenia? TAK




2. Supergirl

Supermena każdy zna. A jego kuzynkę? Większość. Pierwotnie miała ochraniać Clarka, jednak zawieruszyła się w kosmosie i dotarła na ziemię, gdy ten był już dorosły. Próbuje prowadzić życie normalnej nastolatki, jednak ratując przybraną siostrę sprawia, że całe miasto o niej mówi. Wiele konfliktów, problemów i kosmitów.

Pierwszy sezon? Meh, typowa Mary Sue, każdy facet musi się w niej zakochać. Drugi sezon? Trochę lepszy, widać, że przemyśleli całą fabułę. Trzeci sezon? Zdecydowanie na plus. Normalniejszy, Kara nie jest niezwyciężona, nie każdy w mieście się w niej zakochuje. Do tego najbardziej w całym serialu podoba mi się relacja Kara-Clark. Chociaż nie są blisko siebie, widać, że zawsze mogą na siebie liczyć. To kupiło moje serduszko.
Godne polecenia? TAK, ale dopiero gdzieś w drugim sezonie




3. Jessica Jones

Jessica ma dość przerażającą i tragiczną przeszłość, od której chce się odciąć. Ale co się stanie, kiedy ta przeszłość do niej powróci? Jak sobie z tym poradzi?

Zakochałam się w tym serialu od pierwszego odcinka. Może i Jones nie jest typową superbohaterką w lateksowym kostiumie, to jednak dzięki swojej zdolności ratuje ludzi przed śmiercią. Ma swoje wady, ale i plusy, jednak jej osobowość tak zdobywa serca.
Godne polecenia? TAK




4. Daredevil

Wybitny prawnik, który zwalcza zło w przebraniu i masce. Dodajmy do tego wyczulone zmysły i brak wzroku.

Jestem zaledwie po paru odcinkach i niewiele mogę powiedzieć, jednak jestem za, bardzo, ale to bardzo za.
Godne polecenia? TAK, chociaż obejrzała kilka odcinków




5. Defenders

Grupa uzdolnionych ludzi z mocami próbuje zwalczyć zło. Tak po prostu.

Po nieudanym serialu "Iron Fist" i cudownej "Jessice Jones" sięgnęłam po to i wiem, że cały serial jest wyśrodkowany. Czasami naprawdę dobry, czasami na poziomie IF. Całkiem przyjemnie się ogląda.
Godne polecenia? TAK, dla znajomości fabuły




6. Power Rangers

Grupa nastolatków dostaje morfery do zmiany w kolorowych bohaterów. Muszą chronić świat przez złem, a jednocześnie nie oddać swoich morferów.

Chociaż jest wiele, wiele "sezonów" PR, to każdy jest podobny. Zazwyczaj bohaterowie są bezmyślni, a walka ze złem pozostawia wiele do życzenia, jednak lubię je oglądać. Najbardziej chyba Power Rangers S.P.D. Jednak w moim serduszku na zawsze pozostanie pierwsza generacja z Ritą.
Godne polecenia? TAK, dla młodszych chłopców




7. Arrow

Oliver, po katastrofie morskiej, przez jakiś czas znajduje się na bezludnej wyspie. Kiedy wraca do "domu", zaczyna walczyć ze złem, stając się obrońcą miasta.

Tutaj sytuacja podobna do Daredevila. Oglądnęłam kilka odcinków (jakieś pół sezonu) i spodobało mi się. Przestałam chyba z powodu sesji, ale wiem, że niedługo do tego wrócę. Serial jest trochę bardziej brutalny, ale ma swój urok. Zakochałam się najbardziej w Felicity.
Godne polecenia? TAK, chociaż obejrzałam tylko kilka odcinków




8. Miraculous

Niezdarna Marinette po pomocy staruszkowi znajduje niepozorne, drewniane pudełeczko. okazuje się, że otrzymała kwami Tikki, by mogła zamieniać się w Biedronkę, strażniczkę Paryża. Podobną sytuację przeżył Adrien, lecz on otrzymał Plagga, by przemieniać się w Czarnego Kota. Chronią ludzi przed akumami oraz próbują rozgryźć, kto jest Władcą Ciem i o chce zrobić.

Nie wiem czemu, ale od początku się wciągnęłam. Niby bajka dla dzieci, jednak ma coś, co mnie przy sobie zatrzymało. No i ten problem miłosny. Jako fanka wszelkich romansów niesamowicie podoba mi się to, że Marinette kocha Adriena, a Czarny kot kocha Biedronkę. Niebotyczna ilość skomplikowanych emocjonalnie scen to pożywnym posiłek dla mojego serduszka. A dodatkowo motyw antagonisty. Chce zdobyć dwa najpotężniejsze miracula, by być panem wszystkiego. Ale dlaczego? Co im kieruje? I dodatkowo (mam nadzieję, że to nie spoiler, ponieważ drugi sezon trwa i wiele rzeczy się wyjaśniło) dlaczego miraculum pawia powiązane jest z matką Adriena? Gdzie jest matka Chloe? Jak wyglądają zwierzęce przebrania bohaterów od miraculum z roku chińskiego (tak, pokazano dodatkowe miracula właśnie od zwierząt z chińskiego horoskopu)?
Godne polecenia? TAK, jednak nie każdemu podejdzie z powodu bycia bajką




9. Black Lightning

Dyrektor szkoły wraca do bycia superbohaterem, by walczyć ze złem, a dokładniej z gangiem, który grozi jemu i jego rodzinie.

Przyznam się szczerze, że jeszcze tego nie oglądałam. Mam dodane do biblioteki w Netflixie i czekam, aż skończę Flasha oraz Arrowa. Obejrzałam jednak trailer i mi się naprawdę podoba.
Godne polecenia? NIE WIEM




10. Agenci TARCZY

Mały oddział świetnie wytrenowanych agentów pod dowództwem Phila Coulsona zajmuje się łapaniem niebezpiecznych przestępców, którzy mają super moce. Do tego dochodzi organizacja Hydra, która przejęła Tarczę, owiany tajemnicą powrót Coulsona i jego pobyt na Tahiti oraz Inhumans, którzy też nie są zbyt łagodni.

Uwielbiam Marvela, więc wiedziałam, że będę to oglądać. Przestałam w trzecim sezonie z powodu sesji, jednak znajdując chronologiczną listę dzieł z tego uniwersum (nawet zrobiłam o tym post), postanowiłam, że będę oglądać to właśnie w takiej kolejności. I teraz tylko czekam na chwilę wolnego. Co do samego sezonu, to wszystko się tam komplikuje. Z tego co pamiętam, to pojawiają się bohaterowie z Thora, nawet lądujemy na innym świecie, czy odkrywamy kosmiczne skały. Pomysłów jest pełno i w pełni to wykorzystują.
Godne polecenia? TAK


4 kwietnia 2018

Zwiastun "Krzysiu, gdzie jesteś?"

Chyba każdy z nas zna Kubusia prosiaczka i ekipę, oglądał ekranizacje czy czytał bajki. Teraz doszedł nowy poziom, film! Tak, znalazłam trailer filmu o mieszkańcach Stumilowego Lasu, który nazywa się Krzysiu, gdzie jesteś? I wiecie co? Jestem zaintrygowana.

Od samego początku mamy przedstawiona postać mężczyzny, którą oczywiście jest nasz Krzyś, nie jest trudno to zgadnąć. Ale nasz "mały" chłopiec ma już żonę i córkę, pracuje w jakimś biurze i chyba wyrósł już z bajek i zabaw dzieciństwa. Ale czy na pewno?
Kiedy nie może pojechać z rodziną za miasto, udaje się do parku, gdzie spotyka... Kubusia Puchatka!

Nie spodziewałam się, że taki film powstanie. Chociaż powinnam, patrząc na nową ekranizację Pięknej i Bestii. No i w sumie to ci sami twórcy będą tworzyć film o maskotce, więc mam nadzieję, że niczego nie zepsują.

Co do samego Kubusia, byłam na początku przerażona jak został zrobiony. Ale po chwili przypomniałam sobie, że przecież on jest misiem, maskotką, a nie prawdziwym niedźwiedziem. Jednak bardzo, ale to bardzo nie podoba mi się sposób animacji mówienia Kubusia, jakby nie ruszał ustami, a powinien odrobinę szerzej je otwierać. Jednak wielki plus za dubbing. Głos Kubusia jest bardzo, ale to bardzo podobny do tego, co było kiedyś. Albo tylko mi się tak wydaje. Jednak jak normalnie dość często dubbing jest fe, fuj i be, tak tutaj mogę zamruczeć z zadowolenia.

Chociaż oryginalny tytuł Christopher Robin został, już chyba tradycyjnie, przeinaczony na Krzysiu, gdzie jesteś?, to wydaje mi się, że to może nawet pasować. Przecież Krzyś mógł pewnego dnia nie wrócić do Stumilowego Lasu, a stworzonka mogły się o niego martwić. No i jakiś powód do przybycia Kubusia do miasta musiał być. Najwyraźniej go szukał, a to pasuje to tytułu, ponieważ przecież nie wie gdzie jest Kubuś.

Jestem bardzo, ale to bardzo zaintrygowana tym filmem i chciałabym go zobaczyć.

Premiery:
17 sierpnia 2018 (Polska)
1 sierpnia 2018 (świat)



29 marca 2018

Chronologia Uniwersum filmowego Marvela



Jakiś czas temu wpadłam na pomysł, że oglądnę wszystkie filmy i seriale chronologicznie. Ale szkopuł w tym, że to ma być chronologia uniwersum, a nie wychodzenia. No i tak szukałam i szukałam, aż znalazłam kilka stron i zrobiłam listę. Niestety brakuje paru pozycji jak Jessica Jones s02 (ale się dowiem!), więc prezentuję wam listę tego co mam!

1. Kapitan Ameryka: Pierwsze Starcie
2. Agentka Carter s01
3. Agentka Carter s02
4. Agentka Carter - dodatek na DVD Iron Man 3
5. Iron Man
6. Iron Man 2
7. Incredible Hulk
8. Konsultant - dodatek na DVD Thor
9. Ciekawa rzecz spotkała nas przy młocie Thora - dodatek na DVD Kapitan Ameryka: Pierwsze Starcie
10. Thor
11. Avengers
12. Przedmiot 47 - dodatek na DVD Avengers
13. Iron Man 3
14. Niech żyje król - dodatek na DVD Thor: Mroczny Świat
15. Agenci T.A.R.C.Z.Y e1-7 s01
16. Thor: Mroczny Świat
17. Agenci T.A.R.C.Z.Y e8-16 s01
18. Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz
19. Agenci T.A.R.C.Z.Y e17-22 s01
20. Strażnicy Galaktyki
21. Strażnicy Galaktyki 2
22. Daredevil s01
23. Agenci T.A.R.C.Z.Y e1-10 s02
24. Jessica Jones s01
25. Agenci T.A.R.C.Z.Y e11-19 s02
26. Avengers: Czas Ultrona
27. Agenci T.A.R.C.Z.Y e20-22 s02
28. Daredevil e1-4 s02
29. Luke Cage e1-4 s01
30. Daredevil e5-11 s02
31. Luke Cage e5-8 s01
32. Daredevil e2-13 s02
33. Luke Cage e9-13 s01
34. Ant-Man
35. Agenci T.A.R.C.Z.Y e1-19 s03
36. Iron Fist s01
37. Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów
38. Agenci T.A.R.C.Z.Y e20-22 s03
39. Defenders s01
40. Punisher s01
41. Agenci T.A.R.C.Z.Y e1-8 s04
42. Doktor Strange
43. Agenci T.A.R.C.Z.Y e7-8 s-4
44. Agenci T.A.R.C.Z.Y: Slingshot e1-6 s0
45. Agenci T.A.R.C.Z.Y e9-22 s04
46. Spider-Man: Homecoming
47. Thor: Ragnarok
48. Inhumans s01
49. Agenci T.A.R.C.Z.Y e1-10 s05
50. Czarna Pantera

18 marca 2018

"Mitologia Nordycka" Neil Gaiman / 12 zdań

Tytuł: Mitologia Nordycka
Autor: Neil Gaiman
Tłumaczenie: Paulina Braiter-Ziemkiewicz
Wydawnictwo: Mag
Liczba stron: 240
Gatunek: fantastyka
Rok wydania: 2017

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam okładkę tej książki, zapragnęłam ją mieć, a skoro do tego kocham mitologię, i znałam głownie grecką oraz rzymską, postanowiłam się otworzyć na nordycką, więc uznałam, że to dobry pomysł, żeby ją zakupić. Książka ogólnie podzielona została na opowieści, które między sobą nie są zbyt powiązane, ot zbiór mitów.
Duży plus muszę przyznać za omówienie trójki głównych bogów na początku książki, to jest Odyna, Thora i Lokiego. Kolejną fajną rzeczą jest to, że chociaż to to "nowa odsłona" mitów, to jednak bogowie nie zostali pozbawieni swoich charakterów, nie zostali wyidealizowani, wybieleni, a Thor nadal jest idiotą.
Muszę przyznać, że czyta się to dość szybko, akcja się nie rozwleka, jest na temat, bez lania wody.
Jednak znalazłam i minusy, niestety. Dla mnie ta książka została napisana bardzo sucho, nie mam jak się utożsamić albo chociaż przywiązać do bohaterów. Chociaż czyta się szybko, to nie mogłam w nią wejść, bez problemu mogłam ją odłożyć na kilka dni na półkę i o niej zapomnieć, pomimo tego, że czyta się przyjemnie. Brakowało mi jakiegoś kopa, który nadałby książce dynamiki, ponieważ opowiadania mity są dość krótkie i... Szczerze, trochę statyczne.  Nie doznałam żadnego efektu "wow",  nie siedziałam po nocach, jak to nieraz bywało z innymi książkami, nie odczułam akcji, jaka się tam działa. Dobra książka do poznania nowej mitologii, nowych bogów, historii, jednak nie należy nastawiać się na jakąś świetną zabawę. Mimo wszystko polecam jako przerywnik między książkami, na przykład co książkę czytać jakiś mit, to całkiem fajna opcja.

15 marca 2018

"Jak poślubić wampira milionera" Kerrelyn Sparks

Tytuł: Jak poślubić wampira milionera
Seria (tom): Miłość na kołku (1)
Autor: Kerrelyn Sparks
Tłumaczenie: Lucyna Łuczyńska
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 336
Gatunek: fantastyka, romans paranormalny
Rok wydania: 2010

Hej Nat!

Ostatnio miewam dość złe dni, zmiana pogody i ciśnienia nie wpływa na mnie zbyt dobrze. I właśnie przez to stwierdziłam, że to czas do powrotu do ukochanej serii. Ale od początku.


Pamiętam kiedy i gdzie kupiłam pierwszą książkę, tak dla siebie, bez kontroli rodziców. Był to pierwszy rok studiów, w księgarni Tak Czytam w Lublinie i to była właśnie "Jak poślubić wampira milionera". Kosztowała około dziesięć złotych i zapoczątkowała moją miłość do tej księgarni jak i kupowania tanich książek. No i zanurzyłam się w świecie romansu paranormalnego. Wtedy o autorce nie wiedziałam kompletnie nic. Nie słyszałam o niej, nie czytałam innych książek, nawet o tej serii nie wiedziałam nic a nic. Ale kupiłam i... Pochłonęłam w jeden dzień.

Ogólnie fabuła skupia się na Romanie i Shannie. Roman to bogaty wampir, wynalazca syntetycznej krwi, który złamał kieł na... Plastikowej lalce, z której chciał wypić krew, i z którą chciał się zabawić. Shanna za to jest jedynym świadkiem zajścia mafijnego, przez co co jakiś czas musi się przeprowadzić, by przeżyć. Wampir decyduje się wstawić kieł u dentysty, lecz ma mało czasu, ponieważ po śnie dziennym dziura po zębie zarośnie i nasz Roman zostanie jednokłym wampirem. Tak więc grzecznie jedzie do Shanny, jednak nie wszystko poszło po ich myśli. I właśnie tak zaczęłam się cała przygoda. Całość dopełnił "cudowny" ojciec dziewczyny oraz liczni przyjaciele mężczyzny.

Powiem szczerze, że przeczuwałam jaka mniej więcej będzie ta książka, zwłaszcza gdy patrzyłam na okładkę. Wydawało mi się, że będzie to coś lekkiego i nie zawiodłam się. Fabuła jest wymyślona naprawdę dobrze. Z jednej strony mamy świat wampirów, lecz z drugiej to wszystko jest tak unowocześnione, dopasowane do naszych czasów, że na próżno szukać tych stworów ze starych książek, jak z "Draculi" Stokera. Mimo wszystko konflikt powstał i genialnie wpasował się w charakter współczesnych wampirów. No bo przecież dobre stworki, które piją syntetyczną krew z butelki, muszą pokonać złych Malkontentów, którzy nadal chcą kąsać ludzi. Plus daję za to, że wszystko jest logiczne, a do tego wszystkie ograniczenia cudownie nie znikają. Historia jest przesycona dowcipem, który jest prosty, ale nie wulgarny. Po prostu uwielbiam to. Tak samo jak ironię, którą mogę tu spotkać. Mieszanka dość ryzykowna, ale się opłaciła. Najlepsze jest to, że chociaż to romans paranormalny, to pani Sparks włożyła tu wątek kryminalny! A ja nawet nie odczułam, że to coś związanego z kryminałem (a je niezbyt lubię). W sensie nie chodzi o to, że było złe, a wręcz przeciwnie. Umiejętność łączenia różnych gatunków książek jest naprawdę czymś, co chciałabym umieć i co zdecydowanie podziwiam.

Zanim jednak przejdę do bohaterów, chciałabym Ci opisać ogólnie wampirów, ponieważ fascynuje mnie rozwój tych "potworów" na przestrzeni wieków. Ostatnio rozmawiałam w pewniej grupie, że uczłowieczenie wampira ma sens, ponieważ musi się on dostosować do naszych czasów, aby łatwiej mu było przeżyć. Mieszkanie w wielkim zamku i porywanie co jakiś czas kilku osób niechybnie skończyłoby się szybką śmiercią dla wampira, tak więc droga alternatywna zawsze się przydaje. I w tej książce najbardziej mi się spodobało jak wampiry zostały przedstawione. Nie świecą się niczym kula dyskotekowa w latach osiemdziesiątych, chwała za to. Są łagodniejsze, to fakt, ale pozostała w nich spora część wampira. Są na płynnej diecie, słońce je spala i odczuwają głód krwii, a nie jedzenia. Do tego dochodzi bycie martwym w dzień. Dosłownie. Wampir pada, kiedy pojawiają się pierwsze promienie słońca, przestaje oddychać, czuć, krew nie krąży, serce nie bije, a ożywa, kiedy słońce zajdzie. To mi się naprawdę podoba, ponieważ nie dość, że daje to większe pole do popisu, to jeszcze jednoznacznie kategoryzuje wampiry jako stworzenia nocne. Mają też całe spektrum mocy. Są super szybkie, super silne, nieśmiertelne, używają hipnozy, a zabić można ich przez przebicie kołkiem, albo dekapitację, tak jak to bywało kiedyś. Do tego potrafią teleportować się normalnie i przez słuchawkę telefonu oraz mają własną telewizję! W sumie to ostatnie nie jest mocą, ale to całkiem nowe spojrzenie na rasę.

Patrząc na całą rasę mogę Ci opisać bohaterów. Zacznę od Shanny, ponieważ to jedyny człowiek, który gra główną rolę (nie liczę jej ojca, nie znoszę gościa). Dziewczyna ma swoją przeszłość, a co za tym idzie, nie jest lekkoduchem. Widać to wyraźnie w jej zachowaniu. Chociaż wplątała się w porachunki mafijne, pragnie spokojnego życia w domku z psem (co jest niemożliwe z wiadomych przyczyn. Przynajmniej na początku). Jest inteligentna, sprytna i uparta. Widać to chociażby w momencie, gdy przechytrza ochroniarza. Do tego myśli trzeźwo i logicznie, co jej się przydało w finale.

Roman to genialny wynalazca, wampir, przywódca klanu i nieszczęśnik, który stracił ząb. I chociaż to trochę nierealne, że wampir, który jest super szybki, super mocny, super wszystko, traci kieł, to znalazło się całkiem zgrabne wytłumaczenie, które można zaakceptować. Nie wiem czemu, ale kiedyś przyrównywałam go do Papy Smerfa. Ma swoich ludzi, o których dba, którym zapewnia bezpieczeństwo, rozwiązuje konflikty i chce jak najlepiej. No i sprowadza Smerfetkę do wioski. Mówiąc szczerze, jest w stanie poświęcić się dla dobra swoich ludzi? wampirów? No, oddałby za nich życie. Jest typem idealnym, według standardów romansów. Bogaty, przystojny, stanowczy, lecz delikatny, inteligentny, a zarazem skromny. Po prostu ideał nad ideałami.

Jest też masa pobocznych postaci jak Connor, Angus, czy Gregori. Najwspanialsze w tej książce jest to, że nawet postacie poboczne mają swoją historię, szczególny charakter i nie są mdłe. Robby oraz Douglas zostali przemienieni podczas wojny. Gregori stał się wampirem podczas napadu, a o zmianę błagała jego matka, swoją drogą genialna kobieta. Howard kocha pączki. Każdy z nich jest inny, lecz razem tworzą zróżnicowane, spójne społeczeństwo. Wiele wampirów umysłowo zostaje w swoich czasach, mają swoje przekonania, które niezbyt pasują do obecnych czasów, lecz trudno im przywyknąć, jakby zatrzymanie starzenia się zatrzymywało możliwość otwarcia umysłu na nowe rzeczy, albo bardzo utrudniało.

Pochłonęłam tę książkę od razu. I praktycznie na drugi dzień chciałam kupić kolejne tomy. Książka jest lekka, przyjemna, z niezbyt ciężkim wątkiem kryminalnym, skupiająca się na romansie, lecz nie ignorująca otoczenie. Idealna po ciężkim dniu myślenia. Swój humor posiada, do tego sceny erotyczne są naprawdę na zacnym poziomie. Jednak, jak to bywa w romansach paranormalnych, miłość rozkwita bardzo, ale to bardzo szybko, trochę może nieludzko szybko, ale to cecha tej serii. Miłość się pojawia, bum, związek w pełni. Może to dziwne, ale właśnie to podoba mi się najbardziej. Czasami czegoś takiego potrzebuję. Tak więc zdecydowanie polecam.

Ściskam
Agu