Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aneta Jadowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aneta Jadowska. Pokaż wszystkie posty

3 lipca 2024

Prezent dla samej siebie, czyli lipcowy unboxing

      Zakupy książkowe robię rzadko, większość pieniędzy jednak wydaję na dzieci. Jednak kiedy już natrafiła się okazja, pierwsza rocznica ślubu, stwierdziłam, czemu by nie? No i przyszło mi!
      Jak ja nie mogłam się doczekać, aż wszystko do mnie przyjdzie! Aż będę mogła poukładać je na półce. Zwłaszcza że w tej kupce znajduje się książka, na którą czekałam ponad rok!
Ale zacznę od początku.

      Na stronie SQN Store skorzystałam z promocji "4za3" i zamówiłam swoje ulubione autorki, czyli Anetę Jadowską i Magdalenę Kubasiewicz.
      Próby ognia i wody to dodatek do kronik sąsiedzkich, opowiadających o Nikicie (tak, tej z trylogii o Nikicie, czyli "Dziewczyna z Dzielnicy Cudów", "Akuszer bogów" i "Diabelski młyn"). Pierwszy tom przeczytałam i się zachwyciłam, więc uzupełniam kolekcję. Powoli, bo powoli, ale uzupełniam! A patrząc na co, że wiemy, kogo ma za sąsiadów Nikita, zapowiada się niezła rozpierducha. I nie mam tu na myśli mamuśki-potężnej wiedźmy, a te małe brzdące, które znajdują się na okładce.
      Kolejna książka to "Przeminęło z wiedźmą". W teorii jest to trzeci tom o Sarze Sokolskiej (dwa pierwsze tomy to "Spalić wiedźmę" oraz "Wiedźma Jego Królewskiej Mości"), lecz można go czytać bez znajomości poprzednich. Dawno, dawno temu czytałam pierwszy i drugi tom, dlatego też zamówiłam ten. Pamiętam, że był naprawdę, naprawdę dobry i bawiłam się świetnie!
      "Cztery pory magii" oraz "Cztery żywioły magii" kupiłam tylko dlatego, zę zawierają opowiadania Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz. Tak, to jedyny powód. I mam nadzieję, że polubię również twórczość Marty Kisiel oraz Mileny Wójtowicz. O tych autorkach słyszałam, że są dobre, lecz jeszcze nic ich nie czytałam.

      Na stronie Wydawnictwa K2A zamówiłam sobie dwie pozycje. Nie-Poradnik Pasjonaty recenzowałam w zeszłym roku, o TUTAJ. To jedna z ważniejszych książek roku 2023 i piszę to z ręką na sercu. Niejednokrotnie wracałam do wersji elektronicznej i teraz, mając ją w wersji fizycznej, będę zaglądała częściej.
      Co do tej drugiej książki, nie mogłam się powstrzymać i musiałam ją mieć! Chociaż nie należy ona do mojego ulubionego gatunku i czytając ją, będę wychodziła ze swojej strefy komfortu. Ale autora znam poprzez discorda Pisarskie Dusze. Już dawno obiecałam kilku osobom, że kupię ich książki, jak tylko je wydadzą, więc słowa dotrzymuję. I wiem, że to będzie dobre.

      Ta kupka została zamówiona na stronie Księgarni Dadada. Zamawiałam tam kilka razy, więc nie mogłam żadnego problemu z zamówieniem. Wszystko przyszło w naprawdę dobrym stanie, bez uszkodzeń, do tego bardzo szybko.
      Ale od samej góry. Jestem fanką MCU, chciałam powoli zagłębić się w komiksy bądź książki, więc patrząc, że każda pozycja kosztowała 3,38zł! Toż to grosze! No więc wzięłam obie dostępne, zupełnie nie interesując się, co jest w środku, haha.
      O "Sam Sylvester i wiele na wpół przeżytych żyć" nigdy nie słyszałam. Ale kosztowała dwa złote, więc zaszalałam. No ma ładną okładkę, ok? Tyle mnie przekonało.
      "Slayer" został przeze mnie kupiony z tego samego powodu co pozycja wyżej. Koszt 2 zł i całkiem spoko okładka. No bo czemu nie. Nie mam kompletnie pojęcia o czym to jest, ale przynajmniej sprawdziłam, że to pierwszy tom. To już jakiś postęp.
      "Marzyciel" to już zupełnie inna bajka. Czytałam go dawno temu i spodobał mi się do tego stopnia, że zamówiłam drug tom niedługo po jego wyjściu. Ale pierwszego nadal nie miałam i zapominałam kupować. Jednak tutaj mała cena, bo niecałe 8zł, sprawiła, że wrzuciłam do koszyka i mam całą dylogię. Już widzę te piękne zdjęcia, które chciałabym zrobić.

      Tak wygląda mój stosik zakupowy. Jestem z niego mega zadowolona. Nie wiem, czy wszystko przeczytam w tym roku, mam duuużo zaległości, ale będę się starała. Niektóre pójdą na pierwszy ogień, jak "Domek Kart", a niektóre poczekają, jak pewnie "Przeminęło z wiedźmą" czy "Slayer". A i może mi się odmienić kolejność. W każdym razie wszystko się zobaczy.
      Teraz czas na poukładanie od nowa regału, aby wszystko się jakoś zmieściło.
      Trzymajcie kciuki!

20 lutego 2019

Po 3 na stronę, czyli 3 najlepsze i najgorsze książki, filmy i seriale w 2018 roku

Tak jak pisałam w małym podsumowaniu, należy napisać o swoich topkach, czyli najlepszych i najgorszych książkach, filmach i serialach zeszłego roku. A będzie się działo.
To nie było łatwe podejście do wybrania najlepszego i najgorszego miejsca. Oj nie. Zbyt dużo do wyboru, a do tego trzeba wybrać, które gorsze od którego, a które lepsze. Ale cóż, pomyślałam i wymyśliłam.
Zacznę najpierw od książek.

3 NAJLEPSZE KSIĄŻKI W 2018 ROKU

1. Córka krwawych Anne Bishop
2. Dynia i Jemioła Aneta Jadowska
3. Kłamca Jakub Ćwiek



Od zawsze mówię, że Anne Bishop to moja ukochana autorka, a "Czarne Kamienie" to najlepsza seria jaką czytałam. Czy ktoś, wiedząc te informacje, miał jakieś nadzieje, że coś innego będzie na podium? Bo ja nie! Jeszcze nie przeczytałam książki, która pobiłaby Kamyczki. Więc zdecydowane numer 1 dla tej pozycji!
Jakiś czas temu na fb napisałam, że czytam właśnie "Dynię i Jemiołę". Znaczy wtedy czytałam, teraz mam ją skończoną. I wiecie co? Dawno się tak nie ubawiłam! Wróciłam do Dory, Nikity, Witkacego, poznałam inne postacie, których nie miałam przyjemności spotkać. Nie dość, że tak bardzo zachowane charaktery, to jeszcze ten klimat świąteczny! Nic, tylko brać.
No i "Kłamca". Trzecie miejsce, ponieważ nie podobał mi się za bardzo początek, ale jak się rozkręciło, to poszło! Już od dawna miałam w planach przeczytać i żałuję, że dopiero tak późno. Różne mitologie i wiara chrześcijańska w jednej książce? Potrzymajcie mu piwo, on to napisze!


3 NAJGORSZE KSIĄŻKI W 2018 ROKU

1. Zapomnij o mnie K.N. Haner
2. Osiemdziesiąt dni żółtych Vina Jackson
3. Szczęście za horyzontem Krystyna Mirek



Tytuł "Zapomnij o mnie" idealnie odzwierciedla całą książkę Należy zapomnieć o niej. O tym, że kiedykolwiek istniała. Nie dość, że błędy logiczne są duże, to jeszcze bohaterowie tak bardzo dziwni i zmienni, jakby nosili w sobie kilka osób, a co chwilę inna podejmowała decyzję i mówiła co innego. Nie wspominając o fabule, która jest naciągana, przerysowana, a do tego aż rzygać mi się chciało jak ją czytałam. Po prostu zła.
O "Osiemdziesiąt dni żółtych" pisałam już tutaj. Chociaż pierwsza połowa była całkiem spoko, tak druga część pozwoliła tej pozycji znaleźć się na podium. Toksyczna, zła, obrzydliwa, a do tego rujnująca poczucie godności i kobiecości. Naprawdę to chcemy czytać? Bo ja nie.
Trzecia książka jest zła pod względem naiwności. Trzeba być tak bardzo naiwnym, żeby uwierzyć, że cokolwiek z tego może dziać się naprawdę. I ja rozumiem, że to fikcja literacka, ale skoro pisze się książkę obyczajową połączoną z romansem, to jednak wypada, żeby ta rzeczywistość tam była, prawda? No bo jaki facet pozwoli obcej babie z marszu zamieszkać u siebie wiedząc, że nie będzie go w domu prawie cały dzień codziennie? No praktycznie żaden. A tak właśnie zaczęła się ta lawina absurdu. Ale koniec końców książkę czytało się szybko i przyjemnie. To jedyny plus.

3 NAJLEPSZE FILMY W 2018 ROKU

1. Avengers: Infinite War
2. Iniemamocni 2
3. Czarna Pantera



To chyba każdy już wie, jestem fanką superbohaterów, herosów i innych ludziów w rajtkach z nadprzyrodzonymi mocami (ale wielką kasą, chyba że to też jakaś supermoc). Chyba więc nikogo nie zdziwi, co jest moim ulubionym filmem zeszłego roku. Avengers: Infinite War był dla mnie czymś, na co długo czekałam. Wielu, po prostu wielu bohaterów, wielki konflikt, a do tego połączenie kilku historii w jedno (Avengersi, Strażnicy Galaktyki i Czarna Pantera). Bałam się co z tego wyniknie, no bo przecież wystarczyła jedna, czy tam dwie złe decyzje i film mógł się okazać klapą, ale niesamowicie mi się podobał. No i płakałam...
Drugiej miejsce zajmuje "Iniemamocni 2", czyli druga część super rodzinki. Tyle lat czekaliśmy na to, ale się doczekaliśmy! Niestety z filmami tak mam, że ja się boję, że coś zwalą. Po prostu. A dodatkowo klątwa drugiej części żyje i ma się dobrze, więc moje obawy nie były nieuzasadnione. Ale! Fajnie dobudowana historia, to nie jest tylko nawalanka na przeciwników, ale też zagłębia się w codzienność, wychowanie, no wiele rzeczy, które często zapomina się w filmach, a tu stanowiły bazę relacji i wydarzeń.
"Czarna Pantera" to gwarantowane trzecie miejsce. Dobra historia, świetna gra aktorska, humor Marvela, a dodatkowo jednoczesne wykorzystanie świata Marvela i stworzenie własnego, małego światka. Jednak najbardziej pokochałam postać siostry naszego króla. Mały geniusz!

3 NAJGORSZE FILMY W 2018 ROKU

1. Laleczka Chucky 5: Następne pokolenie
2. Ostatni Władca Wiatru
3. Świąteczny Kalendarz




Numer pierwszy - Laleczka Chucky 5. Powód jest prosty. Boję się horrorów, tak po prostu boję, ale oglądając to byłam znudzona i prawie zasypiałam. Samo to, że przy najmniejszych horrorach tulę się do JeszczeNieMęża i nie otwieram oczu, a tutaj zasypiałam świadczy o poziomie tego filmu. No i dodatkowo jak dla mnie było to nielogiczne. Dlaczego? Po co? Jak? Na te pytania nie dostałam ani jednej odpowiedzi.
Druga pozycja nie jest lepsza. Ja się zastanawiam jaki idiota wymyślił aktorską adaptację anime? No jaki? To jest tak okropne, że głowa mała. Nie dość, że okrojona fabuła, a do tego nie znając anime mało co można się połapać, to jeszcze gra aktorska jest na tak wysokim poziomie, że mój pies gra lepiej martwego, chociaż ani razu mu się to nie udało. Nie dla aktorskiej wersji anime!
Co do miejsca trzeciego, powiem krótko, żeby nie pamiętać tych złych filmów. Nudny, brak logiki, zła gra aktorska (chociaż w innych filmach ci aktorzy nawet sobie radzą, co im się tu stało, mikołaj zabrał im talent i zapakował do prezentów, żeby komuś na święta oddać?). Nuda jakich mało. Ja rozumiem, że filmy świąteczne bywają przewidywalne, ale nie aż tak! I do tego niszcząc taki potencjał! Bo tu przyznam się, że w samej fabule, pomyśle na historię ten potencjał widzę. Ale niestety nie potrafili go wykorzystać.

3 NAJLEPSZE SERIALE W 2018 ROKU

1. Chilling Adventures of Sabrina
2. Lucifer
3. Alexa & Katie



Sabrina, nastoletnia czarownica - kto tego nie zna jest młody. Dla mnie to mój nastoletni okres w życiu, gdzie u babci włączałam każdy odcinek i oglądałam, zachwycając się Salemem. Gadający kot, chociaż patrząc z perspektywy rozwoju technologicznego niezbyt dobrze stworzony, zdobył moje serce całkowicie. Jednak ta wersja Sabriny jest inna, horrorowata, mroczniejsza, ma więcej tajemnic. Całkiem inne spojrzenie na świat, cudowne zdjęcia. No po prostu nie idzie się oderwać. Zdecydowanie numer jeden zeszłego roku.
A tuż za Sabriną skrada się Lucifer. Tak, znowu wróciłam do tego serialu, by obejrzeć od nowa, bo przez brak czasu zostawiłam go w połowie drugiego sezonu. Jednak tutaj mówię o pierwszym sezonie, gdzie zostałam wrzucona w świat, poznałam tytułowego Lucifera i zakochałam się w nim. Fantastyczno-detektywistyczny serial z charyzmatycznym i egoistycznym głównym bohaterem o pobocznym wątku miłosnym to chyba moje idealne połączenie jeśli chodzi o stworzenie serialu. Ujął mnie całkowicie i nie puszcza.
Jeśli chodzi o Alexę i Katie, to o tym serialu już pisałam na tym blogu. Młodzieżówka, ale jakich mało. Nie jest głupi, wręcz przeciwnie. Chociaż rodzice, jak toi w tego typu serialach, nie są do końca normalni, to jednak posiadają te cechy, których nigdzie nie spotkałam. Mama Alexy jest zwariowana, pedantyczna, ale za rodzinę odda życie. Mama Katie chociaż lekko nieogarnięta, jest twarda, sprawiedliwa i troszczy się o dzieci. A najpiękniejsze jest to, że całość łączy normalne życie nastolatek z odpowiedzialnością i poważną chorobą. No bo hej, zazwyczaj to są jakieś pierdu pierdu motylki pierdu pierdu wkurzająca laska, pierdu pierdu ojejciu jaki on przystojny. No i to wszystko strasznie przerysowane. Oglądając ten serial zapomnijcie, że istnieje słowo przerysowany. Po prostu zapomnijcie i delektujcie się!

3 NAJGORSZE SERIALE W 2018 ROKU

1. Insatiable
2. Unbreakable Kimmy Schmidt
3. Sam i Cat



O tym serialu, którego nazwy nigdy nie mogę zapamiętać, było głośno. Tak bardzo reklamowany, a jak wszedł do Netflixa tak bardzo krytykowany. HA! Nic dziwnego. Zacznę od tego, że jestem gruba. Po prostu. I dobrze mi z tym. Jednak za każdym razem, jak oglądałam odcinek (maksymalnie jeden naraz oglądałam, a czasami musiałam go rozbić na kilka razy) czułam obrzydzenie do samej siebie, że bycie grubym to coś złego, że nie powinniśmy istnieć, że to grzech, że przecież jedyne co się liczy na świecie to cycki, bycie chudym i seks. Tak toksycznego serialu od dawna nie widziałam. Główna bohaterka to pusta lalunia ogarnięta żądzą zemsty na wszystkich, którzy krytykowali ją, jak była gruba. No i cały czas wszystko toczy się na temat seksu. Już nie wspomnę o tym, że dorośli w tym świecie są tak okropnie stworzeni, jakby jedyne co w ich głowie siedzi to seks, sława i pieniądze. Nic więcej. Miłość? A gdzie tam! Nie skończyłam tego dziadostwa, nie chciałam popadać w kompleksy. Tak, aż tak toksyczne to jest.
Na drugim miejscu znajduje się Kimmy, którą kiedyś kochałam. Tak, pierwsze sezony Kimmy są genialne, to jak ona poznaje świat po uwolnieniu, jak stara się pozostać sobą, a jednocześnie wpasować się w świat. Jednak im dalej, tym gorzej. Coraz bardziej widać, w tym serialu politykę, "trenty", idiotyzmy. Tak bardzo kręcone na siłę, by tylko wypowiedzieć się o tym, co dzieje się na świecie. W okresie, gdy o feministkach było najgłośniej, praktycznie cały sezon był o sile kobiet i o feminizmie, ale nie tak subtelnie, tylko na chama, jakby ktoś wam wywalił tost w znienawidzonym smaku, na który macie śmiertelne uczulenie, prosto w twarz. Nic przyjemnego i aż wymiotować się chce. Numer drugi, ponieważ najbardziej się rozczarowałam.
A co do miejsca trzeciego... O borze zielony i szumiący. Ja rozumiem, że seriale młodzieżowe rządzą się swoimi prawami, gdzie rodzina jest głupia, wszyscy są idiotami, ale, cholera, jasna, aż tak?! Pierwsze odcinki - ok, trochę głupoty, trochę niezdarności, naiwności i zabawy, ale im dalej w las, tym ciemniej. Bohaterki z odcinka na odcinek tracą mózgi, bo chyba nie ma innego wytłumaczenia na to, jak tak szybko można głupieć. Mam wrażenie, że wszyscy zaangażowani w ten serial założyli się o to, jak daleko mogą się posunąć, by ten serial stał się jak najbardziej durny. Poza tym, kto normalny zostawia bezmózgą wnuczkę samą w mieszkaniu z laską, która jest podejrzana i poznała wspomnianą wnuczkę dzień wcześniej? No przecież to idealny pomysł! Wcale ta nowa osoba nie musiała być jakimś złodziejem, który tylko czeka na okazję, by ogołocić mieszkanie, czy zbrodniarzem, który porwałby słodką idiotkę, by sprzedać jej organy na czarnym rynku. Nieee, takie rzeczy się nie zdarzają, bo to serial dla młodzieży. Naprawdę, pokazanie babci jako mającej swoją wnuczkę w dalekim poważaniu, swoje mieszkanie za nic, pokazanie dorosłego faceta boksera jako kompletnego idiotę (no bo wiecie, hehe, bokser, nie myśli, tylko bije), słodkiej idiotki jako dziewczyny, która uwierzy WE WSZYSTKO, dosłownie wszystko, to nie jest dobry pomysł. Puszczają to w telewizji, dzieci to oglądają, a potem się dziwić, że rośnie pokolenie głupków. No wybaczcie, ale taka prawda. Nigdy nie oglądajcie żadnego z tych seriali. NIGDY!

2 grudnia 2017

Koniec roku book tag

Ojojoj, dawno tagu nie robiłam! Ale skoro zostałam nominowana przez Agatę z bloga RosePerdu Books, to nic innego, tylko trzeba tag zrobić!

A więc zaczynajmy!

Czy są jakieś książki, które w tym roku zacząłeś i musisz skończyć?
Oczywiście! Na przykład "Mitologia Nordycka" Gaimana. No i oczywiście dokończyć cykl o Dorze Wilk! Po prostu muszę!

Czy masz jesienną książkę, która pomoże Ci przejść w nastrój kończący ten rok?
Kompletnie nie. Teoretycznie powinna być ona zimowa, ciepła, miła, ale... Ale ja nie czytam zimowych książek w zimę. Ja je czytam w każdym czasie, więc... Może to dziwne, ale nie umiem dobrać książki do danego czasu. Dla mnie każda pasuje!

Czy jest jakaś książka, na której premierę czekasz?
To będzie trudne. Oczywiście kolejne książki Katarzyny Bereniki Miszczuk oraz Anety Jadowskiej, ale to nie są konkretne tytuły, tylko po prostu ich książki. W sumie obecnie nie wiem na co mogłabym czekać. Muszę popatrzeć na strony wydawnictw, a może dzięki temu naskrobię jakiś post o premierach?

Trzy książki, które chcesz przeczytać przed końcem roku to...
"Druga szansa" Katarzyny Bereniki Miszczuk, a więcej, oprócz tych w pierwszym punkcie, nie wiem. Czytam co wyciągnę z półki, więc na co trafię.

Czy jest jakaś książka, która mogłaby Cię zaskoczyć i stać się ulubioną książką tego roku?
"Mitologia Nordycka" Gaimana. Kocham mitologię, ostatnio wciągam się w inne niż grecka i rzymska. Przeczytałam jakąś 1/4 książki i wiem, że ogólnie jest to przyjemne, ale... Przyjemnie się czyta, jednak jeszcze nie ma w sobie tego czegośś, co by mnie zwaliło z nóg. Może to jej się jeszcze uda?

Czy zaczęłaś już robić czytelnicze plany na 2018 rok?
Mam taki ładny zeszyt, gdzie zapisuję książki do przeczytania oraz zaznaczam te zrecenzowane. Moim planem jest zapełnić plusikami i kolorem przynajmniej 4 strony. Między innymi ponownie przeczytać cykl o Wiktorii Biankowskiej, Zmierzch, Harry'ego Pottera, a do tego wiele, wiele innych!

Czy kogoś nominuję? Oczywiście!
Moja nominacja idzie do Palcio z kanału Pale'n'Books. Czekam na zrobienie tego tagu! Zostało mało czasu!

1 grudnia 2017

Stosik urodzinowy

Urodziny miałam ponad miesiąc temu, ale dopiero dzisiaj robię haul! No bo dlaczego nie :D Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że na wybór książek miałam wpływ, wszystkie ja wybierałam, bo było dla mnie dobrym pomysłem, ponieważ dostałam to co chciałam.
Nie przedłużając, oto książki, które dostałam.

  • Cassandra Clare "Mechaniczny anioł"
  • Michelle Hodkin "Mara Dyer. Zemsta"
  • Robin LaFevers "Posępna litości"
  • Yelena Black "Taniec cieni"
  • Lisa Desrochers "Demony. Grzech pierworodny"
  • Katarzyna Berenika Miszczuk "Wilczyca"
  • Katarzyna Berenika Miszczuk "Druga szansa"
  • Aneta Jadowska "Złodziej dusz"
  • Lee Weatherly "Zemsta anioła"

Książki Cassandry Clare znam dość dobrze, uwielbiam jej cykl "Dary anioła", a skoro seria "Diabelskie maszyny" są w tym samym uniwersum i ludzie się nimi zachwycali, to chciałam je sprawdzić. Może nawet przeczytam w tym roku!
Cykl o Marze Dyer był dość często omawiany na polskim booktubie. Ludzie się nim zachwycali, a mi się spodobały okładki. No zakochałam się w nich. A że to nie jest pierwszy cykl? To szczegół!

Od dawien dawna podobała mi się okładka "Posępnej litości". Jest cudowna i wręcz krzyczy "WEŹ MNIE! PRZECZYTAJ!", więc jak tylko miałam okazję, wzięłam ją.
Kompletnie nie znałam książki "Taniec cieni". Nie czytałam ani opisu, ani opinii, a do tego nie znałam autorki. Jednak okładka tak mi się spodobała, że ją chciałam. Cudowna suknia na kontrastującym tle to ideał. Przeczytałam kilkadziesiąt stron i na początek mi się podoba. Zobaczymy jak dalej.

"Demony" Lisy czytałam dość dawno temu. Całkiem mi się spodobało i chciałam wrócić do tych książek. Wtedy miałam pożyczone, a skoro daleko mi do tamtej biblioteki (w mojej obecnej nie ma za wiele książek dla mnie), to mogłam mieć swoje. 
O Anecie Jadowskiej i "Złodzieju Dusz" pisałam tutaj. Ale w skrócie, książka ma swoje minusy, ale ogólnie uwielbiam ją. Tak samo jak całą serię!


Katarzynę Berenikę Miszczuk zaczęłam czytać od serii o Wiktorii Biankowskiej. Spodobała mi się tak bardzo, że aż kupiłam całą trylogię. Podobno ma być kolejna część i nie mogę się doczekać. I tak, wiem, "Wilczyca" to druga część, ale mi to nie przeszkadza. I tak pierwszą przeczytam niedługo. No ale nie mogłam się oprzeć wzięcia tych książek. Kiedyś będę miała wszystkie książki tej autorki!


O tej serii coś kiedyś słyszałam, nie pamiętam tylko czy pozytywy, czy negatywy. Ale skusiła mnie okładka. Tak, jestem okładkową sroką! Tak, kupuję książki przez okładki. I tak, wiem, że ta nie jest piękna, ale ma w sobie oś dziwnego, co mnie przyciągnęło. Mam dziwny gust, ja wiem, ale dlaczego nie? Jestem ciekawa jaka będzie w środku! Wyczuwam romans i trójkącik!




To tyle na mój urodzinowy bookhaul. Miałam nadzieję, że kupię coś sobie na Falkonie, jednak nie znalazłam nic ciekawego. Ale jestem naprawdę zadowolona w tych książek. Ach! Nie mogę się doczekać ich czytania!!!

31 października 2017

"Złodziej Dusz" Aneta Jadowska


Tytuł: Złodziej Dusz
Seria (tom): Dora Wilk (1)
Autor: Aneta Jadowska
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 448
Gatunek: fantastyka
Rok wydania: 2013

Hej Nat!
      Od zawsze szukam serii fantastycznych, by przez dłuższy czas cieszyć się jakimś uniwersum i bohaterami. O wiele bardziej wolę to od jednotomówek. Ale jak trafiłam na Anetę Jadowską? Poprzez Falkon! Była ona jednym z zaproszonych gości i uznałam, że głupio by było, gdybym nie przeczytała chociaż jednej jej książki, a że lubię zaczynać serie od początku, to padło na "Złodzieja Dusz".

      "Złodziej Dusz" to debiut Anety Jadowskiej i jak na debiut jest naprawdę dobry. Powiem szczerze, że nie spodziewałam się czegoś dobrego, jestem negatywnie nastawiona do polskich autorów, niestety doświadczenie czytelnicze robi swoje, dlatego też byłam przygotowana na kompletną klapę. No i na szczęście dostałam co dostałam.

      Dora Wilk to dorosła kobieta, która pracuje w policji. Dzięki swojemu dziedzictwu i doświadczeniu jest najlepsza. Po pracy zaś żyje pełnią życia jako wiedźma. Co najlepsze, nie jest pierwszą lepszą wiedźmą. Dora posiada w sobie dwie sprzeczne magie, magię Pani Północy, czyli wojowników, oraz magię płodności. Całość daje mieszankę wybuchową. Wszystko zaczyna się od zabójstwa staruszki, rozkręca się przy porwaniach magicznych istot, przetacza się przez bar czarta, diabła, anioła i maga, a kończy się na całkowitej demolce. Kobieta musi odnaleźć zaginionych, nie tylko dlatego, że została poproszona o to przez radę, ale i dlatego, że wśród nich znajduje się jej przyjaciółka, której czas jest policzony.

      Jak dla mnie, pomysł na historię został naprawdę dobrze przemyślany. Dobry pomysł, świetne wyszukanie informacji i doskonałe rozplanowanie fabuły to podstawa dobrze napisanej książki. Na szczęście to wszystko się tutaj znajduje. Samo zaplanowanie, jak działa porywacz, jak używa mocy, jak wybiera ofiary to dla mnie naprawdę duża sprawa. Sama czasami piszę opowiadania, więc stworzenie wątku detektywistycznego, którego rozwiązania ludzie nie domyśliliby się w ciągu pięciu minut, to dla mnie zbyt wysoki poziom (tak, wiem, niektórzy mają to we krwi, ale nie ja) i szanuję autorów, którzy to potrafią, A bezsprzecznie potrafi to Aneta Jadowska. Do magicznego śledztwa trzeba dołożyć też śledztwo w Toruniu, bo właśnie tam odgrywa się połowa fabuły. W tym mieście byłam dwa razy, więc z chęcią czytałam o miejscach, budynkach, jak one wyglądają, czym były, jednak wiem, że wiele osób może to nudzić. No cóż, prawdopodobnie mnie też zacznie, kiedy przeczytam "Złodzieja Dusz" kilkanaście razy, ale do tego czasu jest dobrze. W historii pojawia się wątek miłosny. Byłam do niego pozytywnie nastawiona, ale ciągłe spychanie Mirona do mistycznego miejsca zwanego friendzone zaczęło mnie denerwować. Było widać tam chemię, że coś się między nimi szykuje, ale nie, bo przecież przyjaźń ponad wszystko. I ja zrozumiałabym to, gdyby jedno z nich mówiło "nie", ale kiedy oboje chcą? Zaczęło mnie to trochę irytować. A do tego wplecenie Joshui... Nie ogarnęłam skąd się wzięły jego uczucia, nie miałam żadnych podstaw do tej relacji i jak dla mnie pojawiła się znikąd. Ogólnie sama historia naprawdę mi się spodobała. Fajnie została poprowadzona, ale... No właśnie...

      Weźmy na odstrzał bohaterów. Wiele osób twierdzi, że Teodora to typowa Mary Sue (panna idealna). Technicznie mają rację. Wiedźma jest piękna, inteligentna, mądra, wygadana, sprytna, a do tego potężna i utalentowana. A do tego jest przepiękna, wręcz idealna. Nienaganna figura, piękne włosy, czyli jak 99% bohaterek. Nie ma w niej wad, oprócz tego, że usilnie trzyma się swojego człowieczeństwa. Przynajmniej to jest wadą dla magicznych. Do tego Dora słucha "jedynej, prawdziwej muzyki" czyli rocku i metalu, ubiera się w tym stylu i wali ciętymi ripostami praktycznie cały czas. Najzabawniejsze jest to, że podczas czytania w ogóle mi to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie. Dopiero kilka dni po przeczytaniu w głowie pojawiła mi się myśl "Hej, coś jest nie tak". Muszę przyznać, że inteligencja wiedźmy została fajnie przedstawiona, pokazując niekonwencjonalne rozwiązania problemów, czyli jak połączyć systemy i sprawić, że nie będzie przez to kłopotów. Podobało mi się to, naprawdę podobało, byłam wręcz zachwycona, ponieważ ja sama na to bym nie wpadła. Do tego konsekwencje bitwy z jednej strony są przegięciem, ponieważ dają Dorze power up, ale z drugiej strony mają logiczne wytłumaczenie, co jest akceptowalne. Czasami ma się wrażenie, że Jadowska stworzyła Dorę jako super siebie, to jest Dora jest Anetą, ale taką ulepszoną. To fajny zabieg, ponieważ oddaje realizm postaci, ale można tu przegiąć, co odrobinę zgubiło autorkę. Ogólnie mówiąc Dorę, mimo tych wszystkich wad, pokochałam. Mogłaby się częściej mylić, ale na rozluźnienie idealnie się nadaje.

      Kolejni bohaterowie to Miron i Joshua. Wolę opisać ich razem, ponieważ wychowali się razem od dziecka, praktycznie cały czas są razem i są swoimi przeciwieństwami. Miron to wnuk Lucka, buntownik, rozrabiaka, ma pełno panienek, cięty język i jest niebezpiecznie podobny do Dory. Joshua to wnuk Gabriela, istny świętoszek, prawiczek (no cóż, anioły są bardzo płodne, a bycie ojcem równa się jednoznacznie z byciem dorosłym i koniec z zabawami i swobodnym życiem). Mirona w książce jest o wiele więcej, to on towarzyszy Dorze w wyjazdach, chroni ją i bije się w jej imieniu, dzięki czemu Teodora jest odrobinę bardziej bezpieczna. Chociaż i anioł, i diabeł mają ponad trzysta lat, zachowują się jak nastolatkowie, albo młodzi dorośli. W ich relacji oraz relacji z Dorą plusem było to, że nie krępowali się. Rozmowy były o wszystkim, a te o seksie i z podtekstami były luźne, frywolne i zabawne. Dobra, czasem zawstydzały Joshuę, ale to logiczne, cnotliwy aniołek prawiczek, który niezbyt przepada za Dorą (na szczęście jest logiczne wytłumaczenie tego, chwała za to, że Aneta to rozwinęła, a nie wzięła relacji z kosmosu) ma rozmawiać z nią o seksie? Oj! Z jednej strony obaj są swoimi przeciwieństwami, z drugiej zaś idealnie się dogadują i dopełniają. Czy wspomniałam, że obaj są piekielnie przystojni? No to mamy dwóch ideałów.

      Co do ras, to jestem odrobinę zniesmaczona. Jadowska poleciała stereotypami. Miałam nadzieję na coś innego, ale jak wszędzie tak są magiczni przedstawieni, to chyba nie chciała się wyróżniać, jak na swój debiut. Wilkołaki są tu przedstawieni jako wielcy, umięśnieni idioci. No wiecie, ABS - absolutny brak szyi, a do tego zero mózgu. Słuchają rapu, bo na inne piosenki są zbyt głupi. Wolą agresję niż słowa. Z jednej strony spoko, przecież oni mają w sobie wilka, a wilk to zwierzę, które skupia się na instynktach, a nie problemach egzystencjalnych owcy, ale jednak to w połowie człowiek, więc trochę więcej myślenia by się im przydało dodać. Wampiry zaś, jak zwykle, zostały przedstawione jako elita elit. Wykwintni, wyrachowani, w strojach wieczorowych. Skąd ja to znam? Z miliona innych książek. Chociaż tutaj muzyka bardziej skłania się w kierunku gustu Dory, więc miałam lekki dysonans. Przecież to opery i balu pasuje muzyka klasyczna, a nie rock. Plus za urozmaicenie, minus za zły dobór. Ja rozumiem, nie zawsze styl ubierania się pasuje do słuchanej muzyki, ale jeśli chodzi o całą grupę, to powinno się jednak to jakoś połączyć. Przecież to niemożliwe, żeby cała grupa wampirów kochała rocka i ubierała się w stroje wieczorowe. Nope. Nada. Można to było inaczej wprowadzić, zmienić, ponieważ czasami mam naprawdę dość stereotypów, ale to taka bezpieczna opcja, której wielu autorów woli się trzymać.

      Na tapet muszę wziąć jeszcze świat, ponieważ nie jest taki, jak wszędzie. Zazwyczaj świat magiczny jak i ludzki jest połączony w jedno, wszyscy żyją razem i jest fajnie. Tutaj w środku miast istnieją inne miasta! W środku Torunia istnieje magiczny Thorn, do którego trzeba wejść przez przejście. owszem, wśród ludzi mieszkają nieludzie, ale muszą się ukrywać, logiczne. Natomiast w Thornie mogą być sobą, nie powstrzymywać swojej natury. Fajny pomysł, by z jednej strony dać nutkę tajemniczości i kłopotów, a z drugiej dać swobodę i frywolność. A do tego systemy. Anioły i diabły podlegają pod jeden system, wiedźmy, wilkołaki, wampiry i inni pod drugi system, a szamani pod kolejny. Tych systemów jest wiele, można się pogubić, ale plusem tego jest to, że trzeba kombinować. Stworzeni z różnych systemów nie mogą mieszać się w sprawy innych. W książce fajnie było podkreślone, że Miron, jako diabeł, nie mógł ingerować w działania magów, ponieważ byli z innych systemów i pojawiłyby się wielkie kłopoty. I właśnie to sprawia, że Dora musiała znaleźć różne obejścia, kruczki i nietypowe rozwiązania, które trochę (bardzo) skomplikowały jej przyszłość.

      Podsumowując całość mogę powiedzieć, że "Złodziej Dusz" to nawet udany debiut. Fajny świat, bohaterowie z charakterem, nowe miasta w naszym świecie, a dodatkowo magia, która jest wszędzie. To zdecydowanie mój klimat. Według wielu osób, jest to powieść z gatunku urban fantasy, lecz dla mnie to bardziej podchodzi pod romans paranormalny, ale to nic złego, uwielbiam to. Można by jeszcze trochę popracować nad rasami, albo dodać parę wad Dorze, ale ogólnie fajnie się przy tej książce relaksuje. Pochłonęłam ją w jeden dzień. Jak nienawidzę czytać w autobusie (choroba lokomocyjna, bleh), tak od tego nie mogłam się oderwać, a to o czymś świadczy. Z tego zachwytu od razu sięgnęłam za kolejne tomy, o których niedługo napiszę. Zdecydowanie polecam, ale uprzedzam, że może się nie spodobać właśnie przez idealność bohaterki i niedopracowane rasy. Ale ogólnie polecam. No wiesz, Miron!
Ściskam
Aga

8 grudnia 2015

#BookAThon Zima 2015 Podsumowanie

 Hej!
Dwie booktuberki, Ewelina Mierzwińska i Anita z Book Reviews, jakiś czas temu zorganizowały akcje BookAThon, czyli tydzień z wyzwaniami książkowymi. W tej edycji i ja postanowiłam wziąć udział, a to moje małe podsumowanie!

Poniedziałek, 30.11.2015
Książka z czymś czerwonym na okładce
Jaye Wells - Rudowłosa
 
Wtorek, 01.12.2015
Przeczytaj książkę z listy 100 tytułów BBC
Antoine De Saint-Exupery - Mały Książe

Środa, 02.12.2015
Szkolna lektura, której nie przeczytałeś
---

Czwartek, 03.12.2015
Tytuł, który zdobył nagrodę literacką
---

Piątek, 04.12.2015
Przeczytaj książkę, która wybrała dla Ciebie inna osoba
Aneta Jadowska - Złodziej dusz

Sobota, 05.12.2015
Przeczytaj książkę polskiego autora
Aneta Jadowska - Wilk w owczej skórze

Niedziela, 06.12.2015
Przeczytaj w czasie BookAThonu co najmniej 1500 stron.
W tej edycji przeczytałam "zaledwie" 981 stron, ale w każdej kolejnej będzie tylko lepiej!


Mówiąc w skrócie.
Wszystkie książki, jakie chciałam, przeczytałam. Trafiłam znakomicie, bo wszystkie mi się podobały.
Jak zwykle jestem w tył z recenzjami, ale w przyszłym tygodniu nadrobię.
A jak wam poszło?

29 listopada 2015

BookAThon Edycja Zima 2015

Tak, dobrze widać! Chcę wziąć udział w BookAThonie!
Link do wydarzenia znajdziecie tutaj: KLIK

Niestety wiem, że nie dam rady przeczytać 7 książek, dlatego mój stosik wygląda następująco:
1. Książka z czymś czerwonym na okładce - Jaye Wells - Rudowłosa
2. Przeczytaj książkę z listy 100 tytułów BBC - Antoine De Saint-Exupery - Mały Książe
3. Przeczytaj książkę, która wybrała dla Ciebie inna osoba - Aneta Jadowska - Złodziej dusz
4. Przeczytaj książkę polskiego autora - Aneta Jadowska - Wilk w owczej skórze
Z planowanych 1500 jedyne 981 stron.

Skoda, że tak mało czasu na czytanie :(
Mam nadzieję, że mi się uda, ponieważ planowałam te książki przeczytać już jakiś czas temu, ale nie wyszło.
Tym razem mam większą motywację! Start już jutro!
Nie mogę się doczekać!