26 sierpnia 2016

Sweets Book Tag

Cześć!
Zostałam nominowana do tego tagu przez Adeline z bloga "Our books, our world..." za co dziękuję. Nie przedłużając, zaczynam!

1. Donat - Książka w której czegoś ci brakowało
Zdecydowanie"Irena" Małgorzaty Kalicińskiej i Basi Grabowskiej. Recenzowałam ją na blogu i skarżyłam się, że brakowało mi takiego kopa! Cała historia miła, przyjemna, ale dość powolna i nudnawa. 90% mojej biblioteczki stanowi fantastka, więc jestem przyzwyczajona do akcji, a tutaj mi tego brakowało. Jakiegoś wielkiego dramatu, czegoś skomplikowanego. No po prostu klasycznego kopa akcji!













2. Pudding - Książka z rozlazłym bohaterem

To chyba nie jest wielkie zaskoczenie. Muszę przyznać, że naprawdę lubię całą serię "Zmierzchu". Naprawdę lubię. To dobry odstresowywacz, zwłaszcza po całym dniu nauki. Nie wymaga myślenia i jest romans. Tylko ta Bella. Taka...Nijaka! Idealna do manipulowania. Ani to charakteru nie miało, ani osobowości. Taka panna w opałach, która czeka na księcia, żeby zarządzał jej życiem. Aż mam ochotę przybić jej piątkę. Krzesłem. W twarz.












3. Lody - Książka, która zmroziła ci krew w żyłach

Naprawdę mało czytam horrorów czy kryminałów, ale jednak w dawnych latach sięgnęłam po kilka książek Kinga. "Carrie" to jeden z pierwszych horrorów i był naprawdę dobrym wyborem. Pamiętam, że bałam się to czytać, a że mam naprawdę wybujałą wyobraźnię, to miałam przez to koszmary!














4. Czekolada - Książka, którą możesz czytać w kółko i w kółko
O losie... Nie dam tu zdjęcia, ponieważ tych książek  jest wiele! "Harry Potter" J. K. Rowling, "Czarne Kamienie" Anne Bishop, "Miłość na kołku" Kerrelyn Sparks, "Mroczny Łowca" Sherrilyn Kenyon, "Nocna Łowczyni" Jeaniene Frost i wiele innych, które po prostu kocham i dość często do nich wracam.

5. Ciastko - Książka, która złamała ci serce

To nie jest trudny wybór. Zdecydowanie "Anielski ogień" Courtney Allison Moulton.Wiązałam z tą książką wielkie nadzieje! Opis mnie przyciągnął, okładka zachwyciła, lecz wykonanie zdołowało. Widać było, że autorka ma pomysł na fabułę. Nawet konkretny pomysł, jednak... Tak okropnie to wykonała, że masakra... No po prostu zawiodłam się!












6. Cukierek - Ulubiona krótka książka oraz książka z dzieciństwa
"Jasnowłosa" Margit Sandemoto pierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam. I zakochałam się! Chociaż to romans, to uwielbiam świat kozaków zaporoskich, ich charakter przedstawiony w tej książce i Wasię, który zakochał się w Lisie. Tak przeurocza książka, tak przecudna, że czytam ją praktycznie co 2-3 tygodnie. A czytanie zajmuje mi około godzinę.
Co do książki z dzieciństwa, to nie pamiętam. Jedyne co mogę wyróżnić, to "Mitologia" Parandowskiego. Lektura szkolna, ale pokochałam ją całym sercem. I to właśnie przez Parandowskiego pokochałam mitologię grecką i fantastykę.











7. Tort - Książka, która zawsze wprawia cie w dobry nastrój
"Moje wielkie wampirze wesele" Kerrelyn Sparke to ósmy tom serii "Miłość na kołku". Najukochańszy przeze mnie. Może dlatego, że mam słabość do głównego bohatera i jego dziadka? Nie wiem. Ale zawsze, gdy jestem smutna, sięgam po tę książkę. Jest zabawna, z dobrym humorem, a przede wszystkim lekka i sympatyczna. No i przywiązałam się do bohaterów. Chociaż znam ją na wylot, potrafi rozbawić mnie jednym zdaniem!









To by było na tyle. Całkiem nieźle się bawiłam przypominając sobie książki, które czytałam.
Jeszcze raz dziękuję za nominację i jeśli ktoś chce zrobić ten tag, to dajcie link w komentarzu!
Ściskam
Aga

4 sierpnia 2016

"Upadek Kalony" Kristin Cast, Phyllis Christine Cast

Tytuł: Upadek Kalony
Seria (tom): Dom Nocy (dodatek)
Autor: Kristin Cast, Phyllis Christine Cast
Tłumaczenie: Donata Olejnik
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 160
Gatunek: fantastyka, literatura młodzieżowa
Rok wydania: 2014

Hej Nat!
      Już od jakiegoś czasu zaczytuję się w serii "Dom Nocy" autorek P.C. i Kristen Cast. Gdy usłyszałam, że wychodzą dodatki do głównej serii ucieszyłam się i tak oto zostałam właścicielką "Upadku Kalony". Byłam szczęśliwa, ponieważ kupiłam ją za około 10 zł. Miałam jednak naprawdę wysokie wymagania, ponieważ twórczość autorek znam od dawna i wiem, co potrafią.

      Jest to historia Nyks, która dopiero poznaje świat, oraz Ereba i Kalony. Energia, czyli początek wszystkiego, po obudzeniu się ze snu trwającego eony odnalazła Nyks, jedyną boginię, która została na ziemi. W podzięce bogini dostaje władzę nad pięcioma żywiołami: ogniem, wodą, powietrzem, ziemią i duchem. Aby jednak nie była samotna, Matka Ziemia z pomocą Słońca i Księżyca stworzyła dwóch mężczyzn, kochanków i wojowników bogini. Niestety, tylko jeden mógł być jej mężem. Zaczyna się test składający się z trzech zadań. Obaj mężczyźni musieli pamiętać, że ludzie nie powinni oddawać im czci.

      Sama historia jest napisana w podobnym stylu, co reszta serii. Niestety, brakowało mi tutaj takiego kopa, który ruszy to wszystko. Wszystko szło powoli, delikatnie, czasami wręcz nudno. Niby mamy ten test, ale tam nie było żadnych emocji! Czas wykonania zadania? Ok, pokazał, a teraz zajmijmy się tym, co odczuwają bohaterowie. No i to mnie denerwowało. Nawet nie wiesz jak bardzo się wściekałam, że autorki nie grały na emocjach. Nic. Zero. Null. Chociaż plusem jest to, że dzięki temu dodatkowi możemy bardziej zrozumieć Kalonę w głównej serii, jednak to i tak za mało. Widziałam, jak obaj mężczyźni zabiegają o względy Nyks, jak bardzo się starają i dlaczego chcą wygrać. Jednocześnie mogłam zobaczyć, który mężczyzna jakim uczuciem darzy boginię. To było plusem, ponieważ nic się nie komplikowało, a faceci zachowywali się zgodnie ze swoimi emocjami. Chociaż uwielbiam prostotę w fabule, gdzie pisarz swoim talentem może porwać mnie w największą przygodę, która polega na przejściu się do sklepu, to jednak tu było za mało. Zazwyczaj były to wywody o wnętrzu Kalony, a nie mam tu na myśli śledziony i trzustki. Niestety, męczyłam się przy tym. Jak normalnie uwielbiam romanse i emocje bohatera, tak te mnie nudziły.

      Co do samych bohaterów... Jestem zawiedziona! Ereb, mężczyzna, który w głównej serii jest ukazany jako ten męski, silny i stanowczy, tutaj jest mdły. Po prostu mdły i nijaki. Większość jego czynów to podlizywanie się bogini oraz robienie za tego, który wszystko umie i uratuje świat przed swoim bratem. No właśnie, Kalona. Tak samo mdły, bez męskich jaj, za to z rozterkami miłosnymi. No ludzie, ja tu czekam na jakąś akcję, namiętny romans, a dostaję TO! "Ojejciu, tak bardzo ją kocham. Co mam zrobić na zadanie? O, zrobię to! Ojej, nie wyszło mi. Ziemia jest zła, ale Nyks nie, więc jest fajnie. Następnym razem będzie lepiej i pokonam brata." Dokładnie takie miałam odczucia względem Kalony! Ereba rzadko widziałam i było coś w stylu "Wiem, że on ją bardziej kocha, a ona jego, ale dalej będę walczył, bo przecież mam szansę. I tak jestem lepszy od Kalony, więc wygram.". Naprawdę miałam ich wszystkich dość. No i jeszcze Nyks. W głównej serii przedstawiona jest jako wyrozumiała, poważna matka wszystkich wampirów, a do tego potężna i naprawdę mądra. Tutaj zachowywała się jak jakiś podlotek, a przypominam, że Energia spała EONY lat, więc taki też wiek musiała mieć nasza bogini. Niby wobec ludzi była taka, jaką znamy, ale przez pozostały czas to była nastolatka, która trzyma się kurczowo spódnicy Matki Ziemi. I to ma być bogini, która chroni cały ród wampirzy? Wydaje mi się, że nie.

      Całe szczęście, że ten dodatek był taki krótki. Nie wytrzymałabym, gdyby był dłuższy. No nie wytrzymałabym. Wzięłabym jakiś toporek i ładnie wytłumaczyła pisarkom, że nie należy tak okropnie pisać książek, zwłaszcza, że inne książki mają naprawdę dobre. "Upadek Kalony" mogę Ci polecić jedynie ze względu, że dzięki niemu wiemy jak to się wszystko zaczęło. Ale nie nastawiaj się na coś dobrego. Oj nie nastawiaj się.
Ściskam
Aga

2 marca 2016

"Krwawa hrabina" Tara Moss

Tytuł: Krwawa hrabina
Seria (tom): Pandora English (1)
Autor: Tara Moss
Tłumaczenie: Paulina Henska
Wydawnictwo: Vesper
Liczba stron: 304
Gatunek: fantastyka
Rok wydania: 2013

Hej Nat!
      Od dawna zbierałam się, żeby wreszcie napisać Ci o tej książce. Sama nie wiem dlaczego tak długo mi zeszło, ale nareszcie to zrobiłam! To jedyna książka, którą przeczytałam w czasie sesji letniej w roku 2015! Tak, pamiętam to!

      "Krwawa hrabina" to pierwszy tom serii "Pandora English", a jej autorka, Tara Moss, jest kolejną pisarką, z której twórczością nie miałam styczności, więc nie wiedziałam czego oczekiwać. Z opisu wywnioskowałam, że nie jest to żadna fantastyka. O jakże się myliłam.

      Pandora English to osierocona dziewczyna marząca o karierze dziennikarki. Na zaproszenie od swojej ciotki Celii przyjeżdża do Nowego Jorku. Już od początku miewa problemy, dziwny kierowca, drzwi, które nie chcą się otworzyć, dzielnica, o której nikt nie wie, czy też ubieganie się o pracę w jednym z lepszych magazynów o modzie. Na szczęście na pomoc przyszła owa ciotka i załatwiła dziewczynie rozmowę kwalifikacyjną w gazecie o nazwie... "Pandora". Cały problem w tym, że ciotka dziewczyny nie jest do końca... normalna. Tak samo jak otaczający ją świat. Do tego nowy krem o nazwie "Krew Młodości" jest dość podejrzliwy, tak samo jak Atanazja, modelka, która go reklamuje.

      Fabuła rozwija się w miarę szybko, nie miałam czasu się nudzić, co chwilę zaskakiwały mnie jej mini przygody. Mini, ponieważ problem z drzwiami nie można nazwać normalną przygodą, a jednak był całkiem zabawny. Spodobał mi się ogólny pomysł na fabułę. Nie był klasyczny ani przerysowany, lecz w sam raz. Widać było tą nutkę oryginalności, którą szuka się w książkach. A przynajmniej ja ją zobaczyłam. Książkę samą w sobie czytało się naprawdę szybko i przyjemnie, a bohaterka zachwyciła mnie swoim zachowaniem. Spokojna, lecz idąca za własnymi marzeniami. Waleczna, lecz nie agresywna. Przeniesiona do świata fantastycznego przyzwyczaiła się w dość krótkim czasie, co było dość zaskakujące. Nie wiem czemu, ale Pandora od początku zyskała moją sympatię. Miała w sobie to coś, co przyciąga ludzi. Chociaż byłam pełna podziwu, że dała sobie radę w tym nowym świecie. Ja, na jej miejscu, pewnie bym się pogubiła już po chwili! Duch, który ze mną rozmawia... Moja pierwsza rozmowa z nim to prawdopodobnie byłyby moje krzyki i rzucanie wszystkim w zjawę. Tak, to w moim stylu. Dlatego też nie do końca mogę zrozumieć jej zachowanie! Argh! Przecież to duch! Żywy (martwy?) duch! Jak można się tego nie bać?! Przecież on nie żyje! Już nie wspomnę o potworach z niższych pięter, ale tutaj Pandora pokazywała swój strach, co było pocieszeniem. Tylko po jaką cholerę ona tam schodziła?! Przecież jak się słyszy dziwne odgłosy, albo wie, że jakiś korytarz jest pusty i nie wolno tam schodzić, bo to niebezpieczne, to się tam nie schodzi. Czyżby brakowało jej instynktu samozachowawczego?!

        Pamiętam, że wręcz nie mogłam oderwać się od tej pozycji. No cóż, brak myślenia jest przydatny pomiędzy egzaminami. A poza tym student robi wszystko, byle tylko się nie uczyć. Ale nawet jakby to nie był okres sesji, to nie mogłabym się od niej oderwać. Przyciąga do siebie ciekawą fabułą, niezbyt skomplikowanym językiem i tą okładką. Tą przepiękną okładką, w której się zakochałam już od pierwszego wejrzenia. Tylko spójrz na nią. Taka delikatnie i subtelna, a zarazem tajemnicza i mroczna. Jedna z moich ulubionych!

      Największym minusem jest to, że cała historia nie jest na tyle rewelacyjna, bym zapamiętałą ją po dłużej przerwie od książki. Kończąc tą recenzję jestem niecały rok od przeczytania książki i muszę do niej sięgać, ponieważ nie pamiętam wielu rzeczy (zbyt wielu!). Tak nie powinno być. Tak nie ma z genialnymi książkami (jak na przykład "Czarne Kamienie" Anne Bishop). Największy minus i chyba jedyny. Nie jest to jakaś wybitna książka, która odmieniła moje życie, tylko raczej zapychacz czasu podczas sesji. No dobra. Bardzo przyjemny zapychacz czasu, który mnie wciągnął.

      Tak więc... Ogólnie polecam, ponieważ jest całkiem miła, a nawet sympatyczna. Można spokojnie umilić sobie czekanie w kolejce, albo jazdę autobusem. Nie wymaga za wiele myślenia, co czasami wychodzi na dobre. Więc nie wymagaj za wiele od tej książki. Po prostu nie wymagaj. Ale przeczytaj!
Ściskam
Aga

9 stycznia 2016

"Mały Książę" Antoine De Saint-Exupery #BookAThon

Tytuł: Mały Książę
Autor: Antoine de Saint-Exupéry
Tłumaczenie: Henryk Woźniakowski
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 112
Gatunek: Literatura dziecięca
Rok wydania: 1943

Hej Nat!
      Drugim wyzwaniem w BookAThonie było przeczytanie książki z listy 100 tytułów BBC. Mój wybór padł na lekturę z młodych lat, a dokładniej "Małego Księcia". Z tego co pamiętałam, to uwielbiałam tą książkę. Przeczytałam ją w dwie przerwy tuż po zadaniu jej do czytania. A do tego ostatnio w kinach pojawił się film na podstawie Księcia, więc powiedziałam do siebie "dlaczego nie?". Ty oto sposobem "Mały Książę" pojawił się na mojej liście.

      Książka ta jest o małym chłopcu, Księciu, który przemierza planety, by odnaleźć prawdziwą przyjaźń. Chociaż spotyka wiele postaci, które starają się pomóc zrozumieć co to znaczy prawdziwa przyjaźń, to jednak żadna z nich nie okazuje się jej godna.

      Mimo, z pozoru, bajkowej formy, mogłam odnaleźć tu wiele rzeczy. Jako dziecko zobaczyłam postacie, z którymi chciał zaprzyjaźnić się chłopiec. I chociaż nie do końca to wszystko wtedy rozumiałam, to wiedziałam, że Książę nie szuka pierwszej lepszej osoby. Szuka tej bardzo ważnej osoby, z którą będzie spędzał czas.

      Jako nastolatka mogłam już zauważyć pewne elementy, cechy charakteru tych właśnie postaci, które są potrzebne w przyjacielu. Takie jak oddanie, lojalność, wierność, czy podobne. Nadal jednak traktowałam tą książkę jako bajkę.

      Dopiero w wieku młodej dorosłości zrozumiałam, może nie całkowicie, ale w znacznej części, co takiego ta książeczka chce nam przekazać. To, że przyjaźń jest ważna, wie każdy. Ale mało kto wie, jak dopierać sobie przyjaciół, czy nawet to, że o przyjaźń trzeba dbać. Nie warto uznawać za przyjaciela osobę bo "jest ładna i fajna". Taką osobę trzeba poznać, wiele z nią przejść. I akceptować ze wszystkimi wadami. Bo, jak to jest napisane w książce, "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu". Coś, co z pozoru może być fajne, tak naprawdę może nas po jakimś czasie przerażać, ponieważ nic nie jest takie, jakie nam się wydaje.

      Naprawdę podoba mi się forma, w jakiej została napisana ta książka. Niby zwykła bajka, a zawiera w sobie tak wiele treści. Przygody (nie)zwykłego chłopca dają nam tak wiele do myślenia. Nawet nie tyle przygody, co same postacie. Czy to Książę, czy to lis, a nawet pilot i róża. Każdy z nich zmusza nas do rozmyślań i zastanowienia się nad wartościami w przyjaźni. Dzięki swojej "bajkowatości" już od najmłodszych lat mogłam wyciągnąć jakieś wnioski z tej lektury. Wiadomo, że każda lektura coś w sobie kryje, lecz ta, pod swoją niepozornością kryje wielki skarb.

      Przeczytałam ją w kilka godzin. Krótka, przyjemna, treściwa i dająca do myślenia. Tak w skrócie można ją opisać. Ale przede wszystkim pokazująca prawdę. Jestem pewna, że przeczytałaś ją kiedyś i wiesz, jak cenna ona jest. Więc już wiesz, że polecam ją z całego serca. Nie trzeba za każdym razem rozmyślać o przyjaźni. Można po prostu cieszyć się przyjemną fabułą! Jak ja to robię wielokrotnie. Tak więc... Nie czekaj. Weź książkę w łapki i czytaj ponownie!
Ściskam
Aga

3 stycznia 2016

Pierwsze urodziny bloga

To już rok, jak założyłam bloga i napisałam Początek.
A raczej rok i jeden dzień.
Przez ten rok napisałam 17 recenzji, 2 tagi i 1 Rozmowę z... Może i mało, ale jestem z tego dumna!
Książek jednak przeczytałam więcej, przez co mam kilka(naście) zaległych recenzji. Jakoś się nie mogłam zebrać.
A do tego doszedł fanpage na facebooku.
Blog odwiedziło 2924 osoby. WOW! Nigdy nie myślałam, że będę miała aż tyle wejść!
Dziękuję wam.
Do teraz myślałam, ze wszyscy blogerzy i vlogerzy mówiąc, że komentarze i wejścia ich inspirują i motywują, nie są do końca szczerzy, ale... Doświadczyłam tego na własnej skórze i mieli rację.
Każde wejście. Każdy komentarz. Każdy lajk na fb. To wszystko motywuje do pisania.
Dziękuję wam za to, ze jesteście i mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej.

Szczęśliwego nowego roku!